29-ego listopada z wielkim bólem przyjęliśmy przykrą wiadomość o tragicznej śmierci naszego kolegi Rafała Piekarskiego. Był on młodym, bardzo zdolnym i ambitnym zawodnikiem, który dzięki swojej pracowitości i wytrwałości wiele mógł zwojować na krajowych arenach triathlonowych.

Tylko w tym sezonie Rafał wywalczył 3 srebrne medale Mistrzostw Polski AG w swojej kategorii wiekowej. Tak jak zapowiadał w zeszłorocznym wywiadzie [Prawdziwa petarda dopiero będzie – wywiad z Rafałem Piekarskim] ten sezon rzeczywiście był petardą… 

W środowisku triathlonowym Rafał pozostawił nas z poczuciem wielkiej straty, z którą wszystkim ciężko jest się pogodzić. Niech wspomnienia najbliższych będą świadectwem tego, jak wspaniałym i ważnym był dla nas człowiekiem:

Bartosz Olejnik: Rafał był moim teamowym kolegą. Pochodziliśmy z jednego miasta i poznaliśmy się właśnie dzięki naszemu zamiłowaniu do triathlonu. Łączył nas również wspólny trener Kuba Woźniak z którym wspólnie często spotykaliśmy się  na zawodach i chodziliśmy na wspólne przedstartowe ładowanie węgli omawiając wszelkiego rodzaju triathlonowe tematy. Rafał zawsze był uśmiechnięty i pozytywnie nastawiony do życia. Ciężko pracował na swoje sukcesy, które tak naprawdę były dopiero przed nim. Robił bardzo szybkie postępy sportowe pomimo studenckich obowiązków oraz pracy zawodowej. Bardzo imponował mi swoją pracowitością oraz podejściem do sportu. Cieszył się długofalowym procesem budowania formy i nie zrażał ewentualnymi potknięciami na zawodach, które wkalkulowane są w życie każdego sportowca. 

Do tej pory nie mogę zrozumieć tego co się stało. Trzeba jednak głęboko wierzyć, że Rafał jest już po tej lepszej stronie gdzie bez żadnych ograniczeń może poświęcić się swoim pasjom. Z całą pewnością będzie nam go wszystkim bardzo brakować.

Jan Popławski: Znaliśmy się z Rafałem od kilku lat. Zaczęliśmy razem pływać w UKS Manta Włochy więc widywaliśmy się regularnie. Pamiętam, że ani razu nie udało mi się z nim wygrać na 50 metrów stylem dowolnym. Nawet jeśli płynąłem wypoczęty a Rafał na dużym zmęczeniu. Zawsze potrafił wykrzesać z siebie tyle sił by mnie pokonać. Dzień przed wypadkiem robiliśmy jeszcze wspólny trening. Nie mogę się pogodzić ze świadomością że to było nasze ostatnie spotkanie. Tak po prostu…

Jakub Kimmer: Rafał był dla mnie jak młodszy triathlonowy brat. Pamiętam go jak stawiał pierwsze kroki na kameralnym tri w Bolesławcu. Od tego czasu ścigaliśmy się nie raz. Miło było patrzeć jak wyrasta na triathlonowego mistrza. Zawsze deptał po piętach, nie odpuszczał. Kochał ten sport, żył nim. Zawsze pełen energii, ambicji, planów na przyszłość. Miał talent i serce do walki. Sięgał po podium nie raz, skopał mi tyłek ze dwa. Mimo zaciętej walki nigdy rywale, zawsze współzawodnicy. Przyjacielu, będzie mi Ciebie brakować.

Robert Filipiak: Poznałem Rafała na zawodach triathlonowych 3 lata temu. Od tego czasu wywiązała się między nami fajna rywalizacja i triathlonowa znajomość. Regularnie śledziłem jego postępy oraz wyniki sportowe. Rafał niezwykle imponował mi swoją ciężką pracą, dyscypliną, hartem ducha i uporem w dążeniu do wyznaczonego przez siebie celu. 

Z sezonu na sezon osiągał coraz lepszy poziom sportowy. Wyróżniał się wśród amatorów.  Ogromnie cieszyłem się gdy podczas zawodów  udało mi się, chociażby w jednej dyscyplinie dorównać mu, albo uzyskać zbliżony wynik. Ogromnie motywował mnie do pracy, a wyścig z nim to była czysta sportowa przyjemność. Ogromna i bolesna strata. 

„Absolutnie nie ciesze się, że Cię widzę” – tak żartobliwie witaliśmy się spotykając na zawodach. Będzie mi tego bardzo brakować…

Mateusz Fijałkowski: Od siebie mogę dodać, że Rafała poznałem 3 lata temu po zawodach w Rawie Mazowieckiej. Sam podszedł do mnie i powiedział, że mnie kojarzy. Zaczęliśmy gadać o naszych startach… Nie kto ma jaki sprzęt, a jak i gdzie trenuje. Strasznie mnie urzekła tamta rozmowa, ponieważ wiedziałem, że mam do czynienia z człowiekiem, który kocha ten sport. 

Ostatnią rozmową jaką odbyłem z Rafałem była ta po zawodach w Poznaniu. Była tam też narzeczona Rafała – Ania, Janek i Kosior. Wygłupialiśmy się kto ile trenuje i czemu za mało… 

Redakcja łączy się w bólu i smutku z Rodziną Zmarłego.

Pogrzeb odbędzie się dnia 10 grudnia o godzinie 13:00 w Kościele NMP Królowej Polski przy ulicy Granicznej w Opocznie.

Źródło zdjęć: link

Poprzedni artykułTrzy zimowe spotkania z triathlonem
Następny artykuł
Avatar
Wiecznie w ruchu, wiecznie zabiegany, z głową w chmurach i pełną pomysłów... Gorzej z ich realizacją;) z zawodu IT, z pasji TRI. No i gdzie ten chłopak łączy te dwa światy? Odpowiedź jest jedna, na portalu triathlonlodz.pl. Zapraszam do nadsyłania swoich pomysłów, problemów (znaczy się wyzwań :-) ) związanych ze stroną właśnie do mnie!