Michał Bednarski

Zaczynając podsumowanie 2019 spojrzałem co napisałem w ubiegłym roku. Nawet nie spodziewałem się, że aż tyle jestem w stanie napisać. W tym roku postaram się  krócej.

Jako zawodnik muszę przyznać, że był to dla mnie najbardziej leniwy sezon.Trenowałem i startowałem bez wyraźnego planu i z doskoku, jak to mówi mój przyjaciel ….„na podtrzymanie”. 🙂 Przecież szewc bez butów chodzi.

Czasami w zeszłym roku czułem się  jak szweja triathlonu.  Specjalnie tak piszę, żeby nie obrazić żadnego Janusza. 🙂 Wszystko robiłem, żeby być najgorszy, ale jakoś zawsze wychodziło nie najgorzej.  Najpierw upasłem  się w długie zimowe wieczory wietrząc lodówkę.  Dojechałem  do wagi 92,5 kg aby potem zrzucić 10kg, ale to tylko przez zakład z moim przyjacielem, który chciał dołożyć mi na połówce w Bydgoszczy. W Ślesinie uzyskałem swój najlepszy czas ever – 2:16 na 1/4IM. Na MP w Suszu wpadłem nawet na 9 miejsce w sprincie z czasem 1:07. W większości przypadków startowałem  na moich ulubionych krótkich dystansach. Bardzo chciałem stanąć na pudle, ale głównie obijałem się na 4,5,6 miejscach w kategorii wiekowej. Największa szweja wyszła ze mnie w Elblągu. Po rowerze byłem nawet 6 w open i mknąłem po medal w kategorii jak dzik w żołędzie zaskoczony, że organizatorzy skrócili dystans biegowy. Ku zdziwieniu wszystkich wbiegłem na metę z czasem 1:01:15, jako drugi. Okazało się niestety, że na rondzie zamiast dać migacz w prawo poleciałem starą trasą i skróciłem dystans o 1,7 km. Po medalu były nici choć był to na pewno mój najlepszy start.

Już myślałem, że staniemy na pudle  w swimrunie nad Soliną (dla niewtajemniczonych start w parach)na dystansie MARATHON. Mimo to, że my  stare dziady,  zajęliśmy w „open” mocno wywalczone 3 miejsce to na pudle nie stanęliśmy bo organizatorzy….. nie zorganizowali podium tylko ściankę. 🙂 Dekoracja jednak była, i nagrody, i fota na insta. Także nie było mi to pudło w tym roku pisane. Jak to mówi mój kolega triathlonowy, „w życiu jesteś albo lokomotywą albo wagonem”. Tego dnia przez większość trasy byłem niestety wagonem. 

Skupiłem się za to na trenowaniu moich podopiecznych.  I tu wreszcie było kilka sukcesów. W tym roku wpadło wiele medali z bardzo dobrze obstawianych zawodów rangi MP i kilkanaście medali m.in. Cyklu Garmina. Cieszy mnie natomiast to, że praktycznie wszyscy notowali progres i nie było kontuzji treningowych.    Najlepszą dla mnie nagrodą było złamanie założonego celu przez mojego zawodnika (sub 4:25) podczas 70.3 IM Gdynia co dało 4 m-ce w kategorii wiekowej. Szkoda, bo do podium zabrakło trochę szczęścia i doświadczenia. Tym bardziej mnie cieszy ten wynik, że jeszcze 2 lata temu, ten sam zawodnik kończył te zawody na tej samej trasie z czasem 5:40 i mało kto wierzył, że jest w stanie złamać choćby 4:35. To pokazuje mi, że wspólne zaufanie, współpraca i jasno sprecyzowany plan daje efekty niekoniecznie w krótkim okresie. Były również niepowodzenia, nieporozumienia, ale to wszystko jest częścią życia i najważniejsze żebyśmy z tych doświadczeń  wychodzili mądrzejsi.

Nadchodzący sezon zapowiada się interesująco i pracowicie. Powoli wytapia się kilku nowych ajronów na pełen dystans i kilka, mam nadzieję, niezłych wyników. 🙂 Chyba, że wirus wszystko pokrzyżuje. Myślę, że będzie to  ciekawy i pełen emocji sezon. Oby nam wszystkim dopisywało zdrowie. Trimajmy się razem i do zobaczenia na treningach i zawodach. 

Koronawirus

Jak trenować w czasie gdy koronawirus postawił wszystko na głowie???

Zamknięte baseny, siłownie, nie zaleca się chodzenia w zatłoczone miejsca. Rekomendują nam zostanie w domu.

Pierwsza dobra wiadomość jest taka, że….. wszyscy maja równe szanse. 🙂

Musimy poddać się tej fali i robić co możemy.
Przede wszystkim zalecam trenować mądrze i w bezpiecznych miejscach unikając skupisk ludzkich. Co oznacza trenować mądrze? Pamiętajcie, że każda mocna jednostka treningowa to stres dla organizmu i zmęczenie, dłuższa regeneracja i pole do popisu dla każdego wirusa aby zaatakować nasz organizm. Zatem trenujemy w tym czasie spokojniej nie wprowadzając organizmu w bardzo mocne zmęczenie, co nie oznacza, że nie możemy wrzucać mocnych akcentów.
Większość triathlonistów ma w domu trenażer, więc spokojnie zrealizujecie każdą jednostkę kolarską. Z bieganiem jest większy problem, bo rzadko kto ma w domu bieżnię. Zawsze jednak w sytuacji, w której nie moglibyśmy wyjść z domu, można zrobić skipy czy też inne ćwiczenia biegowe, które jesteśmy w stanie wykonać na małej powierzchni. Wychodząc jednak z domu pamiętajmy aby wybierać miejsca z dala od ludzi. Jak wybieracie park czy też las, starajcie się biegać mniej uczęszczanym ścieżkami. Jak mieszkacie w centrum miasta i nie możecie pozwolić sobie na wyjazd poza nie, to zmieńcie porę dnia np. Wcześnie rano lub późnym wieczorem aby unikać kontaktu z innymi.
Pływać nie da się w domu…., chyba że ktoś ma endless pool’a. Można natomiast symulować pływanie „na sucho” z gumami.
Warto również wprowadzić ćwiczenia wzmacniające, aby poprawić motorykę. To na nią statystycznie triathloniści- amatorzy poświęcają najmniej czasu, co uważam za duży błąd.
Pływając, jeżdżąc na rowerze czy biegając dochodzą często do „ściany”, wynikającej choćby z ograniczeń ruchowych. Z doświadczenia w pracy z triathlonistami amatorami zaobserwowałem, że największe problemy mają z pływaniem – dyscypliną, która jest najbardziej techniczna. Wynika to przede wszystkim ze słabej elastyczności zarówno kończyn dolnych jak i górnych. Słabym punktem jest również tzw. Core czyli mięśnie głębokie, które mają za zadanie utrzymywać pływaka w pozycji poziomej. Pamiętajmy, jesteśmy tak mocni jak nasze najsłabsze ogniwo. Warto więc w tym trudnym czasie, który powinniśmy spędzić w domu wzmocnić je.
Praca na lądzie ma głownie za zadanie usprawnić nasz aparat ruchu, wzmocnić siłę mięśni oraz uchronić zawodnika przed kontuzjami.
Proponuję tutaj w warunkach domowych pracę z paskiem bądź ręcznikiem nad poprawą ruchomości obręczy barkowej, rozciąganie stóp, które często są nieelastyczne i nie dają napędu, a czasami wręcz powodują cofanie. Ćwiczenia na gumach mogą symulować ruchy pływackie, ale trzeba je wykonywać prawidłowo, aby nie utrwalać złych nawyków. Wykorzystujcie ćwiczenia z własnym ciężarem i za pomocą sprzętów, które macie w domu.
Jesteśmy w sytuacji, w której wszelkie zawody z pierwszej części sezonu zostały poprzekładane na jesień. Niektórzy zastanawiają się jak te wszystkie półmaratony i maratony, na które się pozapisywali, przebiegną w październiku. 🙂 Nikt nie jest w stanie przewidzieć czy w drugiej części sezonu będzie lepiej. Jak nie uda się osiągnąć celów w tym roku to możemy być zdecydowanie mocniejsi w 2021 r.
Nie traćmy motywacji, realizujemy treningi na ile możliwości nam pozwalają. Jeżeli kalendarz startów zmienia się przesuwajmy cykle treningowe jeżeli jest to konieczne. Omówicie zmiany Waszym z trenerem. Z dobrym trener na pewno znajdziecie dobre rozwiązania. Pamiętajcie, że z każdego kryzysu można wyjść mocniejszym.
Jeżeli ten wpis Wam się spodobał, macie jakieś pytania, chcecie instruktarzu jak ćwiczyć w domu, dajcie znać a będziemy pisać i przygotowywać filmiki. Niech moc będzie z Wami.