Joanna Spułtowska

W 2019 rok wchodzę z „bogatym” bagażem triathlonowych doświadczeń: debiutem w 2017 i trzema startami w 2018 roku na różnych dystansach.

Na pierwszy ogień idzie IRONMAN 5150 Warsaw i dystans olimpijski. Bardzo dobrze wspominam te zawody, bo sporo sukcesów na nich odnoszę. 1500m pokonuję bez pianki i… nie wychodzę ostatnia z wody jak w ubiegłym roku. Mam lepszy czas na rowerze i w bieganiu. A co najważniejsze nie pokonuję dystansu 10 km z kaskiem jak rok temu. Reasumując jest progres w myśleniu 😀 a ponadto czas sprzed roku poprawiam aż o ponad 18 minut! (03:25:56)

Długo się nie cieszę swoim osobistym sukcesem, bo Triathlon Energy Bełchatów na dystansie ćwiartki szybko sprowadza mnie do parteru. Radość przynosi mi tylko pierwsza część zawodów. W pływaniu, które jest moją piętą achillesową, połowę dystansu pokonuję kraulem (przynajmniej tak mi się wtedy wydaje, że to kraul – dzisiaj dzięki lekcjom pływania wiem, że tylko mi się wydaje :-D). Rower wychodzi słabo, bo sporo agrafek a ja pierdoła jestem i nie umiem szybko skręcać a co dopiero zawracać. Ba, nawet nierówny asfalt mi przeszkadza, no bo jak na takim puścić jedną ręką kierownicę, żeby sięgnąć po bidon? Tak, jazdy na rowerze to ja się wciąż uczę. Ale warto mieć jakiś cel w życiu 😀 I wreszcie bieg. Mój ulubiony etap ale nie tym razem. Nogi nie chcą nieść, jest parno, tuż przed burzą. Najchętniej bym szła ale… biegaczce nie wypada. Jakby tego było mało, to gubię się na trasie i nadrabiam dystans. Wreszcie kończę z najgorszym moim czasem na ¼ IM (03:16:05).

Wrzesień i mój pierwszy start w Castle Triathlon Malbork na dystansie ¼. Po Bełchatowie mam nadzieję na progres w pływaniu ale coś nie idzie. Za to na rowerze dużo lepiej ale pewnie dzięki temu, że asfalt gładziutki i tylko jedna nawrotka. Wreszcie bieg. Pełna obaw wybiegam z T2 ale biegnie mi się całkiem nieźle. Podoba mi się, że trasa jest urozmaicona: park, miasto, dziedziniec zamkowy, to zajmuje głowę i człowiek nie skupia się tak na zmęczeniu. Gdy wbiegam na metę czekają na mnie dwie niespodzianki: nowa życiówka (03:06:21) i pierwsze pudło w zawodach triathlonowych (2 miejsce w kat.)! Polubiłam Malbork 😀

Po powrocie do domu tylko jedna myśl mnie prześladuje: weź się wreszcie porządnie za to pływanie! Szukam kontaktu do trenera, którego wiele osób mi poleca. Dzwonię. On chce, żebym już w piątek przyszła na pierwszy trening. W sobotę mam Stryków – myślę gorączkowo ale do mówię: OK!

Na treningu u treneiro nie ma opierdzielania się. Nawet na pierwszym. Zmęczona ale szczęśliwa lecę po pakiet na Stryków, który i tak planuję pokonać treningowo. Kto by robił życiówkę tydzień po tygodniu?

Ano ja. 😀

W Strykowie woda zimna ale nie aż tak, jak podczas mojego debiutu dwa lata wcześniej. Płynę. Kurczę płynę kraulem. Tak, tym co mi się wydaje, że to kraul ale na pewno nie jest to żaba. Rety! Pokonuję cały dystans kraulem! I już wiem, że trenejro długo się ode mnie nie odczepi 😀 Na rowerze jak na zmęczone nogi całkiem nieźle. To samo podczas biegu. Wiem, że to mało skromne ale uskrzydla mnie, gdy wyprzedzam tych chojraków, którzy mijali mnie na rowerze 😉 Już po pierwszej pętli wiem, że jeśli utrzymam tempo, to będzie całkiem niezły czas. I jest! Moja nowa malutka życiówka na koniec sezonu 03:05:50!

Kocham ten sport! <3

Piotr Galanciak

Czasem warto miło powspominać sezon nie tylko ten który właśnie się zakończył, ale cofnąć się wspomnieniami do miejsca gdzie to wszystko się zaczęło. Początek nie zbyt dobrze wspominam, ale jak widać na moim przykładzie trzeba czasem upaść by wstać i mocniej iść do przodu. Wszystko to zaczęło się jeszcze w 2015 roku gdy zerwałem więzadła w kolanie a wyniku z rezonansu chyba nikt by nie chciał oglądać to co ja wtedy zobaczyłem i co praktycznie wykluczyło mnie z dalszej gry w piłkę nożną. Na szczęście na stół operacyjny trafiłem do dr Marcina Sibińskiego który poskładał mi nogę. Niestety rekonwalescencja trwała 2 lata. Trenerzy proponowali alternatywę, na którą początkowo nie zgadzałem się. Zaczęli mówić może bieganie albo rower a jak u ciebie z pływaniem? no wcale :P. Można było usiąść i nic nie robić albo podjąć wyzwanie, ale mając już jakąś historię sportową w łódzkich klubach to akurat nie było trudne. Wtedy trafiłem na trenera Przemysława Jabłońskiego w Rytmie, który w 2016 roku ukończył IRONMAN 70.3 w Gdyni dla mnie był inspiracją bo nigdy nie biegałem a co dopiero mówić o pływaniu w morzu gdzieś za wał na otwartym morzu, wtedy pukałem się w głowę to jest mało realne, że to zrobię, pamiętam jeszcze wtedy, że lewą nogą nie mogłem unieść 5 kilogramów. 

Mój powrót do sportu nastąpił w 2017 roku, w maratonie MTB i wojewódzkich mistrzostwach MTB, które ukończyłem na 4 miejscu w klasyfikacji generalnej po 4 etapach. Jako debiutant uważałem, że to chyba nie ja jechałem. Rok później zacząłem biegać przyszedł czas na pierwsze 5K – umierałem, dosłownie a moja życiówka w debiucie to: 23:40 min., później była pierwsza dycha i półmaraton to jednak 2018 rok stał się sezonem gdzie zadebiutowałem w triathlonie w Iron Garmin Ślesin 1/8 pod okiem Igora Lewandowskiego – lepiej nie mogłem trafić oraz w IRONMAN Sprint w Gdyni. Zimą ruszyła rejestracja na wyścig kolarski u Cezarego Zamany, ja u Zamany? Nie! ale kupiłem pakiet i już wyjścia nie było. Zaraz po tym była pierwsza kupiona szosa, a miesiąc później debiut w etapówce PRO (time trial, kryterium, wyścig główny) w której byłem w TOP30. Pierwszy raz zapisałem się na naukę pływania do Ludwika Sikorskiego i do dzisiaj to była najlepsza moja dezycja (zaczynając pływanie od zera czyli od 04:00 min./100m dzisiaj zaczynam już przekraczać 01:44 min./100m.).

Sezon 2019 już był bardziej poukładany na wyższym poziomie. Zdecydowałem się na współpracę z firmą Olimpius z Wrocławia, spersonalizowaliśmy trisuit, wreszcie miałem buty startowe, zacząłem upgradować rower z kompozytu pod moją indywidualną jazdę na czas. Głównym celem sezonu były starty w triathlonie w IRONMAN 5150 oraz IRONMAN 70.3, w tym drugim osiągnąłem fajny czas 5 godzin i 41 minut, ale wiem, że do Gdyni trzeba wrócić i poprawić to co popsułem na bieganiu w bufetach xD. Największym zaskoczeniem była życiówka Bieg Ulicą Piotrkowską Rossmann Run, który ukończyłem z czasem 44:16 min. – jak tego dokonałem, nie wiem do dzisiaj. Triathlon Stryków na dystansie 1/4 to impreza która chyba na stałe zagości w moim kalendarzu. Ostatnio udało się urwać kolejne 8 minut z poprzedniego roku na tej trasie co dało awans w rankingu open, przeskakując ze 115 miejsca na 72. W Triathlonie w Jeziorsku wbiłem TOP30 może w Strykowie kiedyś też ujrzymy, kto to wie :-). W ostanie dwa miesiące mocno poprawiłem pływanie u Ludwika Sikorskiego co przyczyniło się do TOP10 w pierwszej edycji SNG Łódzka Nocna Triada, piąty na bieganiu, rower siódmy. Obecny sezon kończę z łącznym dorobkiem 54 startów w: (triathlonie, bieganiu, kolarstwie szosowym oraz górskim). Jestem bliski wygrania 100 komów na Strava, także uważajcie na swoje 🙂

Sezon 2020

Styczeń i luty to zawsze dla mnie najaktywniejsze miesiące, nie tylko pod względem sportowym, ale również organizacyjnym. Uważam, że zima to najlepszy czas by zrobić formę na sezon a także jeśli są to wyleczyć wszystkie kontuzje oraz wady postawy. Mam do poprawy technikę biegu, bo jeszcze tylko to u mnie kuleje. Zrobić wcześniejsze zakupy przed sezonem. Ostatnio mocno angażuję się w poprawę mobility, cora, joga jest moją codzienną mantrą. Zacząłem sam przygotowywać jedzenie i zmieniam żywienie na wege w oparciu o konsultacje z dietetykiem.

Co to będzie nie wiem, staram, się o tym nie myśleć a skupiam na realizowaniu planów, im mniej kombinowania tym więcej czasu dla siebie. Już zadeklarowałem start w IRONMAN 70.3 w Gdyni, będę chciał poprawić czas w granicach 5 godzin 25 minut, oczywiście wracam do Warszawy i Strykowa by sprawdzić swoją formę. W głowie pojawiają się plany by zrobić pełny dystans Ironmana, ale chyba jeszcze nie teraz. Ostatnio pracuję by jeszcze bardziej poprawić rower, może wreszcie uda mi się dojechać do końca z pierwszą grupą cyklomaniaków.

Wszystkim startujących w roku 2020 życzę zdrowia, bawcie się tym sportem by sprawiał Wam przyjemność bo prosami to już nie będziemy 😛