Triathlon Stryków to
młoda, aczkolwiek bardzo fajnie rozwijająca się impreza triathlonowa.
Koniec sezonu w multisporcie dla wielu kojarzy się właśnie z wydarzeniem
z centrum Polski. W tym
roku na starcie wrześniowego eventu stanęło w sumie prawie 450 osób, co
już można traktować jako sygnał, że Triathlon Stryków nie jest
kameralną imprezką, a prężnym wyścigiem po szybkich trasach województwa
łódzkiego.

Dwa dystanse i sztafeta.
To główne wydarzenia tego dnia. Warto zaznaczyć, że nie tylko ilość
zawodników wzrasta co rok, ale i poziom. Od tego roku trasa 1/4IM ma
nowy rekord, którego autorem
jest Paweł Miziarski. Dystans 950m pływania, 45km na rowerze i 10,5km
biegu pokonał w czasie 2 godzin, 1 minuty i 28 sekund. Drugim na mecie
był Jakub Kimmer, który tym razem nie stanął na najwyższym stopniu
podium, ale cel ma na razie jeden: Kona! Jakubie,
już trzymamy kciuki za Twój start na Hawajach. Na trzecim miejscu
uplasował się Marcin Lipowski. Wśród pań najszybsza była, zgodnie z
oczekiwaniami, Olga Kowalska, która dała się pokonać zaledwie 10 panom.
Na mecie zameldowała się z czasem 2 godziny i 13 minut!
Druga była Aleksandra Sosnowska, a trzecia Magda Ciolczyk.

Bardzo fajnie przyjął się
dystans o połowę krótszy. Triumfował na nim Igor Lewandowski, a za nim
na metę wpadli Bartosz Szczepaniak i Rafał Wicher. Wszyscy panowie
reprezentowali nasze województwo,
co bardzo nas cieszy. Najszybszą kobieta tego dnia była Agnieszka
Bolesta-Zarzeczna. Druga Agnieszka Kropiewnicka, a trzecia Ewa
Pietruszewska. Ta ostatnia była jedyną kobietą na podium tego dnia,
która pochodzi z Łodzi, a nie z miasta stołecznego. Oby nasze
Panie obstawiły podium open w przyszłym roku. 😉

Wśród sztafet najszybszą
okazała się GFT, w skład której wchodzili Marcin Biel, Przemysław
Juszkiewicz oraz Marek Bartosik. Na miejscu drugim byli tego dnia
panowie tworzący rubasznie brzmiący
team: 200KG KONINY – Jakub Garczyński, Jakub Szałapski i Maciej
Pawłowski. Trzecie miejsce zajęła sztafeta z kobietą na czele, XTRI,
którą oprócz Magdy Młynarczyk tworzył Mateusz Półrola oraz Robert
Dziadosz.

A co o zawodach powiedzieli zawodnicy:


Artur Kostrzewski, debiutant na dystansie 1/4IM

„Impreza przygotowana z dbałością o
zawodnika. Pozostaje
kilka detali jak na przykład odklejony dywan na mecie o który bym się
prawie zabił:-) Trasa rowerowa bez zastrzeżeń, a trasa biegowa szkoda że
nie zaplanowana drogami utwardzonymi, bo było trochę błota. Pogoda
dopisała zdrowie też, więc dajmy 9/10 :-)”


Justyna Grabowska podium w kategorii wiekowej, 1 miejsce wśród Grażyn ;-))))

„Pogoda była idealna do biegania, masakryczna do jazdy na rowerze, pizgało w pysk cały czas i były fale na zalewie od wiatru  🙂

no to pożartowaliśmy hihihihi

Lubię
atmosferę Strykowa, wiem że niektórzy uważają te zawody za podwórkowe, a
ja je lubię bo mają klimat, dużo znajomych
twarzy na trasie, kibiców… Pętle sprzyjają spięciu pośladów, by się
ładnie prezentować na trasie (kadencja, wybicie….). Chociaż zdjęcia i
tak obnażają grażynostwo 🙂

A
mówiłam, że cały etap kolarski przejechałam z numerem startowym w ręce?
Zorientowałam się że go nie założyłam jak ruszyłam
i cały czas kombinowałam, czy zwolnić i go założyć i czy nie stracę
wtedy więcej niż wachlując nim powietrze. Wybrałam opcję “piiiip z tym
numerem” 😉

A poza tym mają świetny asfalt 🙂

pozdrawiam,

Grażynka triathlonu”


Łukasz Kucharski


„Triathlon Stryków to zawody,
które nabierają prestiżu z roku na rok. Do zalet można zaliczyć
usytuowanie w centrum Polski, świetną trasę rowerową jaki i biegową oraz
gorącą atmosferę i doping, który daje mocnego kopa!
Moim konikiem tych zawodów jest trasa biegowa. Wydaje się jakby było
ciągle z górki, mimo jednego podbiegu i płaskich odcinków. Trasa
rowerowa też niczego sobie. Świetna jakość asfaltu i same proste  😉
Polecam z całego serca, w szczególności na debiut.”

A mnie się podoba otwartość
organizatorów na uwagi. Chęć poprawy imprezy. A co miał do powiedzenia
jeden z organizatorów, Jakub Stefankiewicz, którego zapytałem o
refleksje po zawodach?

„Więc pierwsza
kwestia – jestem współorganizatorem, jest jeszcze Tomek Szafraniec,
prezes Stowarzyszenia Klubu Biegowego Powstaniec i Bartek Sobecki z
InesSportu. Robimy ten trajlon w trójkę od trzech lat
tegoroczna
edycja była dla nas sporym wyzwaniem z trzech względów:
1) pierwszy raz dwa dystanse, czyli 1/4 i 1/8 – tu na prawdę
trzeba doprecyzować każde zadanie ekipy co do sekundy, jeśli jeden
element by zawiódł, cała impreza by padła
2) niestety z każdym sezonem pogłębia się efekt zapisywania
dosłownie w ostatniej minucie zapisów, co sprawia nam kłopoty z
planowaniem całości. W tym roku znów był pobity rekord pytań “a czy mogę
się jeszcze zapisać?” po zakończeniu zapisów. Dla nas
to bardzo niekomfortowa sytuacja.
3) w zeszłym roku pogoda nam mocno pokrzyżowała szyki, szczególnie
w etapie pływackim, gdzie miała 13 stopni. Rozeszła się opinia, że w
Strykowie jest zimno, mimo że sprawdzaliśmy archiwalne pogody kilka lat
wstecz i w ten weekend przez ostatnie 10 lat
100% było ładnie i ciepło, to był ewenement. Mimo tych trudności
imprezę zaliczamy do udanych. Do 3 razy sztuka. Wszystko zagrało jak
należy, ekipa organizacyjna funkcjonowała jak dobrze naoliwiona maszyna,
wolontariusze ze Strykowa są po prostu niesamowici.
I najważniejsze: wszyscy zawodnicy znów byli mega pozytywnie
naładowani, uśmiech, zabawa i radość. Na tym nam najbardziej zależy i
chyba ta impreza taka się robi…pozytywnie naładowana.

Ogólnie formuła lokalnej imprezy w centrum Polski na dwóch dystansach się spisała, nieskromnie się chwaląc, większość opinii
jest pozytywna (albo nas lubią i nie chcą przykrości robić
) także za rok w ten sam weekend robimy
to samo co w tym roku, ale na więcej osób Pojawiają
się ciągle dwie sugestie, więc przy okazji też je skomentuję
1)propozycja rolling startu – po pierwsze triathlon to sport kontaktowy,
tym się charakteryzuje i dlatego możemy być dumni z ukończenia tego
typu zawodów. Dlatego nie wprowadzimy rolling startu. Prowadzi to też do
trudności organizacyjnych. Zalew w Strykowie,
co przetestowaliśmy przez 3 edycje, ma max. przepustowość 300 osób,
więc jeśli za rok miałoby np. wystartować 450 osób, to puścimy dwie lub 3
fale w odstępach 5 minut. To ukłon w stronę debiutantów, na których co
roku liczymy – jest łatwiej w wodzie ale nadal
to ten sam sport
2) dystans 1/2 IM – na dzień dzisiejszy nie mamy takiej możliwości.
Musielibyśmy puścić trasę przez 2 powiaty i 3 gminy, koszt przygotowania
i zabezpieczenia trasy przełożyłby się na wysoką cenę pakietu, a tego
nie chcemy. Żaden sponsor też nie wjedzie w fundowanie
dystansu gdzie wystartuje garstka osób. Dlatego skupiamy się na tym co
nam idzie, podobno nieźle, czyli 1/8 i 1/4

 

Graty dla wszystkich:
orgów, wolontariuszy, zawodników i mieszkańców. Cały ten skład tworzy
nie tylko fajną imprezę, ale super atmosferę, która w znacznym stopniu
przysługuje się rozwoju
dyscypliny w naszym województwie. Brawo 😉

Galerię z wydarzenia znajdziecie na stronie:

https://www.maratonczyk.pl/content/view/12305/1/