Już za rok odbędzie się (mamy nadzieję)
kolejna edycja rawskiego triathlonu. Rok przed jubileuszem troszkę zamieszania,
bo nagle z olimpijki znika drafting, a dodatkowo zawody te odbywają się
równolegle ze startem dystansu 1/10. Szkoda. Z dwóch powodów, bo dystans
1500m/40km/10km z draftem przyciągał wielu zawodników. Triathlony w tej
konwencji zaczynają znikać naszej mapy multisportu. Co więcej, sporo interesantów
miała wersja podwójnego startu: sobota 1/10 i niedziela dystans „standard”. Tak
czy siak, Rawa jest fajna, impreza udana, niedroga i z super wolontariuszami.
Przyjeżdżać będę nie tylko z sentymentu do tego miasta.

Zanim zawodnicy powstawiali rowery do
strefy zmian, rywalizację zaczęli najmłodsi zawodnicy. Organizacja aquathlonu
dla dzieci też nie jest najpopularniejsza w Polsce (na jej miejsce pojawiają
się liczne Kids Runy). A szkoda. Młodzi muszą rywalizować, ścigać się,
monitorować swoje postępy i już uczyć się walki na poważnych dla nich zawodach.
Fajnie, że ten element znalazł się w harmonogramie imprezy.

Zaczniemy jednak od Mistrzostw Polski
Sztafet Samorządowych. Pierwsze miejsce zajęła sztafeta Urzędu Marszałkowskiego
Województwa Łódzkiego, reprezentowana przez Jakuba Mielczarka, Kacpra
Krzysztofika i Pawła Bociąga. Miejsce drugie zajęła ekipa Miasto Głowno.

Aquathlon to zwycięstwo Darii
Wróblewskiej. Na drugim miejscu był Maciej Pietrzak, a na trzecim Ines Sobczak.
No Panienki się spisały 😉 Miejsce trzecie wśród dziewczynek zajęła Roxana
Mydłowska. Wśród chłopaków na drugim miejscu był Tymon Smolczewski, a na
trzecim Oskar Melon.

Przepływamy, przejeżdżamy, przebiegamy do
startu na dystansie 1/10IM. O ile się nie mylę, są to jedyne takie zawody w
Polsce. Krótki dystans ma sporo zwolenników wśród debiutujących zawodników.
Proste pływanie, bez omijania bojek, też ma swój urok 😉 Jest to też fajne
przetarcie dla wszystkich, którzy startują w Gdyni, a tak się składa, że Rawa
niemal zawsze „wypada” w terminie przed Enea IM. Pierwsze miejsce zajął Jakub
Wożniak. Na drugim miejscu był Piotr Kalinowski, a za nim na metę wbiegł
Maksymilian Świderski. Niestety nikt z panów z naszej cudnej tri okolicy na
podium open nie wskoczył. Najlepszą kobietą okazała się Anna Sierpińska. Druga
była Amelia Mika z… trzy sekundową stratą! Na najniższym stopniu podium stanęła
Weronika Marciniak z Łodzi, reprezentująca Akademię Biegacza Salos Wodna.
(klask! Klask! Klask! ;-))

No i „main event” – dystans olimpijski. Oj
nie było łatwo. Pogoda nie pomagała bić rekordów, a największym
zainteresowaniem tego dnia cieszyła się kurtyna wodna. Oj pomagała! Nawet
kibicom ;-). Część zawodników skorzystała z dostępnej, dzięki Bogu, opcji
przepisania na dystans 1/10. Fajny ukłon ze strony „orgów”.

Rewelacyjnie tego dnia spisał się Robert
Filipiak z Łodzi. Skupiony na trasie mocno nadał tempa tym zawodom. Z wody
wyszedł pierwszy, na rowerze uzyskał 4 czas, a 3 lokata na biegu pozwoliła mu
dowieźć zwycięstwo do mety. Brawo Robert!


A co po swoim starcie miał do powiedzenia?

„Po raz drugi miałem możliwość
wzięcia udziału w Rawskim Triathlonie na dystansie olimpijskim. Mimo
wyczerpujących warunków pogodowych, po raz drugi na tych zawodach, wywalczyłem
pierwsze miejsce OPEN. Sprawne pokonanie etapu pływackiego i dobra dyspozycja w
wodzie pozwoliła mi uzyskać przewagę nad innymi zawodnikami, którą utrzymałem
do końca zawodów (1800 m w tempie 1:22). Etap kolarski mimo zmienionej formuły
na non-drafting udało się pokonać w przyzwoitym jak na mnie tempie (37,2 km/h).
Na biegu walczyłem z odwodnieniem i głową, gdyż pod koniec roweru miałem kryzys
na granicy odcięcia. Niecałe 10km pokonałem ze średnią 4:09 bezpiecznie
kontrolując przewagę nad kolejnymi zawodnikami.
Jestem szczęśliwy, że drugi raz wygrałem Rawski Triathlon na moim ulubionym
dystansie olimpijskim.
Mimo świetnego wyścigu, mojej dobrej dyspozycji fizycznej w panujących
warunkach atmosferycznych, pewien niesmak pozostawiają niedociągnięcia
organizacyjne takie jak :
– zmiana regulaminu zawodów na 3 dni przed zawodami (draft – non draft)
– słabe albo wręcz znikome oznaczenie tras, w szczególności zjazd do T2 po
odcinki rowerowym
– mała liczba punktów z wodą i izotonikiem (w zeszłym roku na trasie biegowej
był dodatkowy punkt na 2.5km t przy nawrotce ),w tym roku go zabrakło
– brak ochrony i nadzoru nad rowerami w strefie po zawodach.
Mimo wszystko liczę, że na kolejnej edycji Rawskiego Triathlonu elementy te
zostaną dopracowane. Zawody w Rawie Mazowieckiej, z ogromnym potencjałem,
świetną lokalizacją i szybką trasą na stałe wpisały się w mój kalendarz
triathlonowy i na pewno wrócę i powalczę w przyszłym roku. Dziękuje wspaniałym
kibicom, zawodnikom i organizatorom!

To świetny sezon tego młodego chłopaka, a
wspominając tylko lokalne imprezy, to stawał już na podium w Aleksandrowie
podczas duathlonu oraz w Bełchatowie na Energy Triathlon. Obserwujemy Cię
chłopaku! 😉

Na drugim miejscu znalazł się znowu
reprezentant naszego województwa, Krzysztof Wolski z Gałkówka Małego. Miał on
najlepszy bieg tego dnia oraz drugi czas pływania. Do walki o podium włączył
się świetny, młody zawodnik z Opoczna. Bartosz Olejnik miał 3 czas roweru i
drugi biegu, co pozwoliło mu fajnie odrobić straty do pierwszej dwójki z wody.
Warto dodać, że Bartosz dopiero wrócił ze Szklarskiej, gdzie nieźle dał czadu
na swoim obozie. Bardzo cieszy nas to łódzkie podium. W zeszłym roku to 3 panie
z regionu na dystansie 1/10 zajęły wszystkie miejsca na podium. Oby taki układ
był tradycją.

Kilka słów Bartosza o starcie:

Startem w Rawie zakończyłem
3 tygodniowy mikrocykl objętościowo-siłowy. Zawody były formą pewnego
eksperymentu, gdyż nigdy nie startowałem w zawodach z tak dużej objętości i
czułem duże nawarstwienie zmęczenia. Pływanie jak to zwykle bywa w moim
przypadku skończyłem ze stratą do czołówki i zmuszony byłem odrabiać straty w
dalszej części rywalizacji. Bezwietrzna upalna pogoda dawała się we znaki już
na etapie kolarskim na którym zawodnicy z dystansu olimpijskiego oraz 1/10 IM
mieszali się i ciężko było mi określić swoją pozycję. Jechałem po prostu swoje
osiągając średnią powyżej 39 km/h. Bieg zacząłem z kilkusekundowa stratą do
drugiego (jak się okazało na nawrotce) zawodnika jednak strata powiększała się.
Właśnie na biegu odczuwałem najmocniej trudy włożone w ostatnie trzy tygodnie
przygotowań i nie byłem w stanie rozpędzić się w miarę swoich możliwości.
Pomimo ciężkiego biegu utrzymałem swoją pozycję i na mecie pojawiłem się jako 3
OPEN. Smuci jednak fakt iż organizatorzy zawodów z roku na rok obniżają loty
nie wykorzystując świetnych warunków jakimi dysponują w Rawa Mazowiecka.
Nieoznakowana, bardzo słabo obstawiona trasa kolarska z otwartym ruchem oraz
kilkudziesięciometrowym niezabezpieczonym w żaden sposób odcinkiem wyboistej,
szutrowej drogi wypaczyła rywalizację i stwarzała niebezpieczeństwo dla
zawodników. Duża grupa zawodników z dystansu 1/10 IM pomyliła trasę otrzymując
złe wskazówki dojazdu do T2. Pozostawiona sama sobie strefa zmian z maszynami
wartymi często grube tysiące złotych nie napawała optymizmem. Zmiana regulaminu
zawodów na dwa dni przed imprezą również nie przypadła do gustu dużej części
zawodników pozostawiając pewien niesmak.”

Na szczególną uwagę zasługuje start
Aleksandry Marcinek. Wygrała ona generalkę kobiet, ale również dała się
wyprzedzić tylko 12 panom! Druga na mecie była skierniewiczanka, Pamela
Broniarek. Trzecia była Inga Wieteska.

Kolejny triathlon w Rawie przechodzi do
historii. Za rok jubileusz. Czekamy na fajerwerki, ale nawet jak będą zimne ognie
tylko, to pojawimy się na starcie 😉 PozTRIwiamy Klub Sportowy Triathlon Rawa
i do zobaczenia za rok!


Wszystkie wyniki znajdziecie na stronie: https://zapisy.inessport.pl/index.php?idm=15


Zdjęcia: https://www.facebook.com/RAWaAlternaTiveShoT/