Maciej Kokotek, lat 41
Klub: KITA TEAM / HTF Ludwik Sikorski / KS CelIronMan S.A.
Staż w triathlonie: 4 sezony

Słońce pokazało swoją moc i potęgę. Gorąco, upalnie, żar z nieba.

W zdecydowanej większości niesamowite, iście śródziemnomorskie lato „ustawiło” przygotowania jak i same starty w 2018 r. Wspaniała lekcja samodyscypliny, prowadzenia treningu vs. odżywianie, nawadnianie, odpoczynek. 

Najlepsze wydarzenie Tri w sezonie: Triathlon upamiętniający wybuch Powstania Warszawskiego. 

Dlaczego? Bo najważniejszy jest Człowiek. Ludzie posiadający pasje, zarażający pozytywną energią, otwarci, tolerancyjni, akceptujący niedoskonałości innych, pełni pomysłów, z inicjatywą i chęcią do współdziałania, z poczuciem humoru… W takiej grupie można robić wszystko. Motto po tym wydarzeniu: Jak chcesz zapalać innych to sam musisz płonąć!

Na zawsze już w mej pamięci zapadnie Triathlon Bydgoszcz-Borówno. Debiut na pełnym dystansie IM. 14 tygodni przygotowań. Plan zaiste karkołomny. Ale kiedy jest determinacja, poświęcenie, wsparcie otoczenia (trenera i bliskich) i odrobina szczęścia, można naprawdę zrobić wiele. 

Wiem też, że można przygotować się znacznie lepiej i to daje mi kopa na następne lata trenowania i zabawy w Tri.

Elwira Olejniczak, lat 34
Klub: Puls TRI Team
Staż w triathlonie: 3 sezony

Triatlonowe perypetie polonistki…

Rok 2018 to dla mnie mozaika triatlonowych doświadczeń, wszechstronnego rozwoju i przekraczania własnych granic. To trochę szalona i wypełniona sprzecznymi emocjami droga do wymarzonego Ironmana.

Ten rok będzie kojarzył mi się z setkami przejechanych na rowerze kilometrów i goracą czekoladą popijaną w przerwach treningów. To długie, ale uwielbiane przeze mnie godziny spędzone w basenie i strykowskim zalewie. Wciąż “tonące nogi i zła praca rąk”, ale i ogromna satysfakcja z przepłynięcia 11 km podczas łódzkiej nocnej edycji Otyliady. 

Były bardzo udane starty podczas Łódzkiej Nocnej Triady, drugie miejsce i tytuł “Najlepszej rowerzystki”, życiówka na połmaratonie oraz pierwsze zmagania z morzem na Enea Ironman Gdynia 70.3.

Ale przyszły też chwile zwątpienia i łez… Przydarzające się kontuzje podcinały mi biegowe skrzydła, zabierały radość z treningów i startów… Na szczęście wewnetrzny głos, intuicja i wola walki nie pozwoliły mi się poddać. Coś mówiło “dasz radę, spróbuj, Malbork Cię wzywa”.

W Malborku spełniłam więc swoje marzenie. Ukończyłam pełny dystans Ironman wbrew przeciwnościom, niekończącym się problemom z operowaną kiedyś nogą, ku własnemu niedowierzaniu, ale i z uśmiechem na ustach. To był magiczny dzień, pełen mniejszych i większych znaków oraz niezwykłych zbiegów okoliczności. Po prostu uśmiech losu, z datą moich urodzin ukrytą w wyniku. 

Teraz już z malborską cegłą w dłoni, cegłą którą podarowano mi za zajęcie 3. miejsca na IM, dalej trenuję i wierzę w to, że jeśli potrafię coś sobie wymarzyć to znaczy, że potrafię też tego dokonać… wbrew wszystkiemu.

Dziękuję mojemu wspaniałemu mężowi i synkom za wiarę we mnie i to, że dzięki Waszemu nieustającemu wsparciu mam szansę spełniać kolejne marzenia. Jesteście moją “ukrytą przewagą”.

Dziękuję trenerowi Michałowi Bednarskiemu za pomoc, wyrozumiałość i wszystkie rady. 

Dziękuję grupie Puls TRI Team za wspólne godziny na trasach rowerowych i miło spędzony czas.

Dziękuję też tym wszystkim, których poznałam i wciąż poznaję na swojej triatlonowej i sportowej drodze. 

To wielka radość należeć do triatlonowej rodziny pozytywnie zakręconych pasjonatów.