Michał Bednarski

Puls Tri Team


Zbliżają
się Święta Bożego Narodzenia i koniec 2018 r., więc  czas podsumować miniony sezon
triathlonowy. 

Dla
mnie osobiście w kontekście światowym bezsprzecznie wydarzeniem nr 1 były
rekordowe czasy, które padły  podczas MŚ
w Konie. Wynik Sebastiana Lange poniżej 8h (7:52:39) przeszedł do historii.
Jako pierwszy człowiek pokonał na wyspie 
barierę 8h na dystansie pełnego IM. Również niezmordowana Daniela Ryf,
którą mogliśmy podziwiać podczas zawodów w Gdyni,  pobiła rekord na Big Island i zapewniła sobie
po raz czwarty tytuł Mistrzyni Świata. Dowiodła, że nawet poparzona przez
meduzę tuż przed startem jest nie do pokonania. Krążą legendy, że biedna meduza
zdechła po zetknięciu się z Żelazną Damą J. Trzeba również
przyznać, że oprócz mistrzowskiej formy, w uzyskaniu tak dobrych wyników,
pomogła łaskawa pogoda, ale za kilka lat już nikt przecież nie będzie o tym pamiętał
J. Aż 10 kobiet uzyskało wyniki poniżej 9h, co miało miejsce po raz
pierwszy w historii, a pierwsza trójka mężczyzn uzyskała czasy lepsze od
zwycięzcy z zeszłego roku.

Warto też zauważyć,
że na MŚ w Konie zakwalifikowało się najwięcej w historii Polaków.
Reprezentowało nas 20 mężczyzn oraz 6 kobiet. Tylko Kuba Kimmer nie mógł
zrealizować marzenia i uczestniczyć w zawodach z powodu kontuzji, którą nabawił
się dzień wcześniej. Życzę mu, żeby ta sytuacja go jeszcze bardziej zmotywowała
i żeby jako jeszcze silniejszy mógł szczęśliwie wystartować w przyszłym roku w
miejscu narodzin triathlonu.

Naszym
największym polskim sukcesem w tym roku było niewątpliwie zdobycie MŚ w
potrójnym IM przez Sebastiana Karasia. Z przymrużeniem oka można powiedzieć, że
najpierw MŚ Jurka Górskiego, a potem zwycięstwa Sebastiana w podwójnym i
potrójnym IM to dowód, że my Polacy mamy mocną psychikę i ciężko nas wykończyć 🙂 .

Jednak
patrząc całościowo na nasz polski triathlon, to fajerwerków raczej nie było.
Jeszcze długa droga nas czeka, żebyśmy dochowali się regularnych sukcesów w
triathlonie na miarę 37-letniego Jana Frodeno, który półmaraton w RPA podczas
MŚ IM 70.3 przebiegł w czasie 1:06:34 w tempie 3:09. U nas Mistrz Polski w
półmaratonie biega tylko minutę szybciej. Pokonanie 1900 m pływania w tempie
1:09, przejechanie 90 km ze średnią prawie 44 km/h przy różnicy wzniesień
1200m, to dla nas wciąż odległa galaktyka.

Nie
ma co jednak narzekać. Poziom się podnosi również ten amatorski. Zawodnicy
uzyskują coraz lepsze czasy w poszczególnych dyscyplinach. Coraz więcej osób
podchodzi do triatlonu profesjonalnie i korzysta z planów przygotowanych przez
trenerów. Z roku na rok widać „wyścig zbrojeń”. Sprzęt na strefach zmian
przedstawia coraz większą wartość, choć warto zauważyć, że niektórzy mają
więcej sprzętu niż talentu.

Myślę
również, że ilość zawodów osiągnęła apogeum. W sezonie co tydzień organizatorzy
oferują nam po kilka imprez. Minęły już czasy, kiedy czatowaliśmy na godzinę
otwarcia zapisów, a serwery nie wytrzymywały natłoku osób zapisujących się na
zawody :). Tęsknię za tymi czasami. Było nas mniej i nikt nie przejmował się
tym, czy ma stożki 10-tki czy 8-ki, czy jedzie na Tiagrze czy Sorze. Liczyła
się wtedy tylko przyjemność płynąca z udziału w zawodach, dlatego cieszę się,
że szczególnie w naszym regionie, można wziąć udział w mniejszych zawodach, z
domową atmosferą, bez wygórowanego budżetu i wygórowanych wymogów sponsorów.

Po
raz kolejny wspaniała, gościnna atmosfera była w Rawie Mazowieckiej na
tradycyjnej olimpijce i na 1/10. Również zawody nad Jeziorskiem zdobywają
bardzo pozytywne opinie, a fali na akwenie nie powstydziłaby się niejedna
zatoka. Natomiast koniec polskiego sezonu triathlonowego coraz bardziej kojarzy
się ze Strykowem.  Organizatorzy coraz
lepiej przygotowują zawody i oferują, moim zdaniem, jedną z ciekawszych tras
rowerowych – szybką i wbrew pozorą nie łatwą. 

Ten
rok był dla mnie również ważny jako trenera. Odniosłem kilka sukcesów, ale
również i porażek. Sukcesy dają satysfakcję, a porażki nie pozwalają osiąść na
laurach i motywują do rozwoju. Dużo się nauczyłem. Zebrałem doświadczenie.
Bardzo dobrze  wspominam majowy obóz w
Szklarskiej Porębie.  Była piękna pogoda,
długie podjazdy, piękne widoki  i
wspaniała atmosfera.

Dziękuję
wszystkim, którzy ze mną współpracowali – za ich zaangażowanie i wiarę, że
razem możemy stawać się coraz lepsi i szybsi.

Z
okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim tri maniakom
naszego regionu i ich rodzinom tradycyjnych, rodzinnych i spokojnych Świąt, a w
nadchodzącym 2019 roku czerpmy wszyscy radość z uprawiania tak pięknego, jak
triathlon sportu … niezależnie od tego, czy jeździmy się na Wigry 3 czy na P5X
;-). Odnajdźmy balans pomiędzy rodziną a treningami. Miejmy udane starty,
przełamujmy  nasze słabości i
kolekcjonujmy pozytywne emocje. A najważniejsze to … bądźmy przykładem dla
naszych dzieciaków.


Kacper
Krzysztofik

TRI Aktywny Piotrków

2018
rok to okres kontynuacji i zmian

Indywidualnie był to dobry dla mnie dobry rok.
Pobiłem swoje PB ½ IM i półmaratonu, mimo prześladującego mnie w tym roku upału
podczas zawodów.  
Z drugiej strony w Ocean Lava Triathlon Polska na dystansie IM jak i  Cracovia Maraton ten sam żar mnie przydusił i
musiałem zwolnić. Niedosyt pozostał, ale dzięki temu zapał do pracy też !!!

Tri Aktywny Piotrków

W naszym klubie Tri
Aktywny Piotrków kontynuujemy wraz z Rafałem Marchwińskim szkolenie młodzieży w
szkółce Velo Speed Triap. Do zajęć ogólnorozwojowych kolarskich dołożyliśmy
treningi na basenie. Pasją do sportu wśród próbujemy zarazić dzieci w dalszym
ciągu poprzez organizację Netuno
Uszczyn Kids
. W tym roku dołożyliśmy dystans dla „starszaków” po 18
roku życia. Na kolejną edycję zapraszamy już w czerwcu.

Polski i Łódzki Triathlon ma się  coraz lepiej.

Jako niewątpliwy
sukces „lokalsów” uznałbym postawę Kuby Kimmera, który potwierdził swój
potencjał wygrywając Castle Malbork Triathlon na dystansie Ironman  i kwalifikując się na Kone podczas zwodów
serii IM. Szkoda, że na Hawajach przed zawodami przytrafił się jemu wypadek.
Wierzę, że wróci silniejszy. Trzymam za niego kciuki !!

Z
rzeczy lokalnych jako sukces uznałbym pojawienie się na mapie łódzkiego nowych
klubów triathlonowych. Na razie do programu Tri POP przystąpił jeden klub, ale
my w następnym roku nie odpuścimy ;).

Fajnie,
że na naszym rynku lokalnym rozwijają się takie imprezy jak Triathlon Stryków
i  Bełchatów Triathlon Energy. Atmosfera
podczas ich rozgrywania powoli zaczyna przypominać tą z Susza. Także Rawa
Triathlon nie odpuszcza.

Na gruncie krajowym rok 2018 można podsumować:
nareszcie coś ruszyło ale wymaga to poprawek. Powstał system licencyjny PZTri,
który wspiera finansowo system szkolenia zawodników PZTri. Wymaga on jednak
doprecyzowania przepisów i konsekwencji od działaczy w ich egzekwowaniu. Ale
jak to się mówi: pierwsze śliwki robaczywki 🙂