Piotr i Jakub. Dwóch panów, którzy kochają
triathlon. I są w tym cholernie dobrzy. Na tyle, że zdobyli już swoje drugie
Mistrzostwo Polski Osób Niewidomych i Niedowidzących w triathlonie. Pływają
obok siebie, pedałują na jednym rowerze i biegną wspólnie. Poznajcie Piotra,
który mimo problemów ze wzrokiem świetnie radzi sobie w sportach
wytrzymałościowych i Jakuba, który towarzyszy mu podczas startów i jak trzeba,
sprzeda kopa…

Metryczka

Piotr Szymczak

Wiek 39

Zawód nauczyciel

Rekordy
życiowe
Maraton 3:50, Półmaraton: 1:41, 10k: 46’  ½ IM: 5:36, ¼ IM: 2:38

Największe
sukcesy:

Wspólnie MP w triatlonie Bydgoszcz 2017 i
2018, sam: III m-ce MP w maratonie Poznań 2013

Zainteresowania:

Zainteresowanie związane ze sportem to
wszelkiej maści technikalia. Lubię śledzić nowości w świecie rowerów – zarówno
tych triathlonowych jak i szosowych. Elektronika, mechanika to jest mój żywioł.
Z tych pozasportowych to uwielbiam czytać książki, bo leży mi na sercu poziom
czytelnictwa w naszym kraju 😉 Podróże, szczególnie te powiązane ze startami w
zawodach. W przypadku maratonów to nie był problem – udało mi się przebiec ich
kilkanaście, z czego większość poza Polską. W przypadku triatlonu, logistyka
staje się kłopotem, więc póki co starty tylko w PL.

Jakub Stefankiewicz

Wiek 29

Zawód: przedsiębiorca (z wykształcenia inżynier budownictwa)

Rekordy
życiowe
5km: 18:47, 10km: 40:30, 21km: 1:39, sprint:
1:09, olimpijka: 2:26

Największe
sukcesy

Wspólnie MP w triatlonie Bydgoszcz 2017 i
2018, sam: sukcesy są przede mną 😉

Zainteresowania

Triathlon – interesuje mnie ciągłe
doskonalenie każdej z dziedzin. Nie wywodzę się z żadnej z nich, więc staram
się rozwijać równo.  Bardzo lubię
majstrować przy technice, ale nie tak jak Piotrek czyli „mechanicznej”, tylko
motoryce – mam bzika na punkcie doskonalenia pływania – skończyłem 3 stopnień
kursu Total Immersion (ale podchodzę do tego z dystansem i biorę co uważam za
stosowne), biegu – czerpałem z metody POSE (szczęście głupiego – nie skończyłem
z kontuzją), rower – lubię zimą mocno pracować na siłowni, żeby później czuć
waty w pedale. Poza tym interesuję się historią, jestem członkiem
Stowarzyszenia Historycznego „Strzelcy Kaniowscy” i od 10 lat odtwarzam
sylwetkę przedwojennego żołnierza Wojska Polskiego. Tak, startowałem w mundurze
i pełnym, przedwojennym ekwipunku i to nie raz.


Piotrze,
zacznę od Ciebie. Opowiedz mi trochę o sobie, skąd jesteś, czym zajmujesz się
na co dzień…

Od kilkunastu lat jestem związany z Łodzią,
choć urodziłem się w Łęczycy. Jednak to Łódź pokochałem miłością pierwszą i gdy
moi znajomi ze studiów wybierali kierunki, gdzie rozpoczną życie zawodowe –
Warszawa, Poznań czy Wrocław, ja wiedziałem, że zamieszkam właśnie tutaj. Zawodowo
zajmuję się wychowaniem i opieką nad dzieciakami z dysfunkcją wzroku oraz
innymi niepełnosprawnościami. Pracuję w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym przy ul.
Dziewanny w Łodzi, jako wychowawca w internacie.

Jesteś
osobą niedowidzącą. Możesz przybliżyć nam z czym dokładnie się zmagasz?

Żeby nie zanudzać czytelników J Jako dziecko,
urodziłem się z zaćmą obuoczną (zmętniała soczewka), lekarze usunęli mi te
„brudne” soczewki, a w konsekwencji pojawiła się nadwzroczność. Także
kolarze/triatloniści podczas jazd w grupie miejcie się na baczności – żarcik 😉
Nie jest tak źle.

Świetnie
odnalazłeś się w triathlonie. Od kiedy trwa Twoja przygoda?

Debiut to pierwsza edycja Triathlon Stryków w
2016 roku, więc stosunkowo krótko.

Czy
możesz startować samodzielnie, czy jednak musisz mieć kogoś obok siebie?

Na co dzień startuję sam. Podczas Mistrzostw
Polski w Bydgoszczy wszyscy uczestnicy są zobowiązani do startu z
przewodnikiem.

Jakub,
jak zaczęła się Wasza współpraca?

Poznałem się z Piotrkiem w 2015 roku na
wspólnym wyjeździe łódzkich biegaczy na maraton w Chemnitz. Był to moment,
kiedy ja miałem już 2 sezony startów za sobą, a Piotrek poważnie myślał o
triathlonie. Od tego momentu przyjaźnimy się, wspieramy i pomagamy sobie.
Piotrek niejednokrotnie pomógł mi sprzętowo np. użyczając rower czasowy, a ja
gdzieś tam służę radą. Rok temu wystartowaliśmy wspólnie w Bydgoszczy na
Mistrzostwach. Czasami jeździmy po Dellu i często można nas spotkać na Open
Water w Strykowie – we dwójkę jest bezpieczniej, a i zawsze się nagadamy.
Wracając do Bydgoszczy – Piotrek powiedział tylko, że są to Mistrzostwa i
chciał wystartować, dla urozmaicenia i zabawy – wspólne pływanie, tandem i
start w genialnie zorganizowanej imprezie. Pojeździliśmy przez godzinę na
tandemie, dzień przed zawodami i tak pojechaliśmy na triathlon. Na mecie
dopiero okazało się że właśnie zdobył mistrza i w sumie to od początku o tym
myślał 🙂 W tym roku przyszło bronić tytułu i zrobiliśmy to z uśmiechem –
super, że poprawiliśmy czasy.

Czy
wspólnie trenujecie? Jak często i jak wyglądają takie treningi.

Piotr: każdy wspólny trening to duża przyjemność. Jednak, zarówno Kuba jak i
ja prowadzimy dość aktywne życie (pozasportowe), więc okazji ku temu jest
niewiele. Jeździmy wspólnie popływać open water, bo to okazja do pogadania, a i
bezpieczniej się czujemy. Przed Bydgoszczą, zarówno w zeszłym roku jak i w tym
usiedliśmy na 20-30 minut na tandem, aby się do niego przyzwyczaić i pozycję
dostosować.

Jakub: Tak jak Piotrek pisał, ciężko się zgadać, ale robimy co się da. Piotrek
często zostaje w internacie na noce, ja mam firmę więc czasem uda się urwać w
ciągu dnia. Głównie trenujemy razem pływanie, open water. Rower – tylko jak
mamy tandem, ale to krótkie przejażdżki. Biegamy każdy osobno, okazje na
spotkania wolimy poświęcić na pływanie.

Która
dyscyplina jest Waszą najmocniejszą stroną? Pytam zarówno gdy startujecie
razem, jak i przy startach indywidualnych.

Piotr: Wiadomo, pływanie J Żart, jestem fatalnym pływakiem. Myślę, że mam solidne przygotowanie
rowerowe.

Jakub: Ten rok pokazał, że dobrze przepracowaliśmy zimę na trenażerze – rower
idzie nam zdecydowanie najlepiej. Jestem pewny, że gdyby nie słabej jakości
rower (jestem pewien że lecieliśmy całość średnio powyżej 300W- łącznie 600W!)
czyli stary aluminiowy tandem na kwadratowych oponach i ledwo działającej
105-tce oraz szybszym nawrocie wokół beczki (musieliśmy zejść z roweru),
mielibyśmy najszybszy czas ze wszystkich startujących na 1/8 w Bydgoszczy.

Jeśli chodzi o starty indywidualne, to kiedyś
najmocniejsze miałem pływanie, po tym poprawiłem bieganie, a w tym roku rower.
Każda z dyscyplin jest rozwinięta równo i jak jestem przykładowo 20ty na mecie
triathlonu, to mam 20 czas pływania, 20 roweru i 20 biegu (oczywiście w
przybliżeniu – znam gości, którzy mają np. 50 pływanie, 2 rower i 8 bieg co ich
plasuje w pierwszej 15tce).

Dodam, że Piotrek przebiegł w życiu tyle
maratonów i to na całym świecie, ile jest wyrazów w tym tekście 🙂

A który
sport wymaga poprawy?

Piotr: Tak jak wspomniałem, zdecydowanie pływanie. Bieganie też, jednak tutaj
mogę poradzić sobie w dużej mierze sam. Z pływaniem sprawa jest bardziej
skomplikowana.

Jakub: Doszedłem do pewnej ściany i zrównania, gdzie aby pójść dalej
potrzebuję poprawić każdą z dyscyplin. Ponieważ najbardziej kręcą mnie starty z
draftingiem, muszę poprawić pływanie, żeby złapać się w lepszej grupie na
rowerze. Rower poprawić, aby dawać zmiany i nie odczuć tak biegu. A bieg
poprawić, bo tym się pnie do góry w wynikach.

Opowiedzcie
nam o przebiegu zawodów, gdy startujecie razem:

Pływanie Są dwie drogi. Gdy zawodnik jest niewidomy, lub niepewnie czuje się w
wodzie, może być połączony specjalną „smyczką” ze swoim przewodnikiem. Aby nie
było oszukiwania, przewodnik płynie z tyłu, ale może korygować kierunek
płynięcia i zawsze jest w bezpośredniej bliskości. Ja płynę sam, Kuba obok. Jak
ogarnę pływanie, to może uda się płynąć „w nogach”, co dobrze wpłynie na czas.

T1 strefy zmian nie różnią się zbytnio, od tych, gdy startujemy
pojedynczo. Nie stosujemy gumek przy pedałach, bo napęd w tandemie powoduje, że
obie korby kręcą się w tym samym tempie i takie zabawy wymagają ćwiczeń i
wprawy.

Rower Na dystansie 1/8? Tutaj nie ma wielkiej filozofii, od startu do mety
jedziemy „na zapieku”. Myślę, że Kuba może sporo powiedzieć z perspektywy
„pilota”, bo podwójny rower to nie jest super stabilna konstrukcja.

T2 pokonujemy ją w butach kolarskich, w tym roku udało się nam T2 zaliczyć
wzorowo. Wszystko zagrało i zeszliśmy grubo poniżej minuty.

Bieg Podobnie jak w wodzie, są dwa sposoby. Gdy w zawodach startuje osoba
niewidoma, albo bardzo słabo widząca, może pokonywać dystans biegowy połączona
z przewodnikiem taśmą. Ja nie wymagam tego typu pomocy, ale kiedyś biegłem
maraton z niewidomym kolegą jako jego przewodnik. To był jeden z trudniejszych
biegów, non stop koncentracja, czułem się jakbym przebiegł jakieś ultra po
górach.

Kuba: …dodam tylko, że pierwsze chwile na tandemie są bardzo trudne, ciężko
tym sterować. Ale jeszcze gorsze jest wrócenie na leciutką, sztywną szosę po
dwóch dniach jeżdżenia na tandemie- godzinę się człowiek przyzwyczaja jak
utrzymać równowagę, rzuca nim jakby miał 4 promile we krwi.

Na
pewno są momenty podczas zawodów, które wymagają szczególnej uwagi…

Jakub: Przejazdy przez torowiska, zakręty, inni zawodnicy i dziury – żeby taką
wyminąć, trzeba ją widzieć dużo wcześniej, nie da się w ostatniej chwili odbić.
To samo nawrót wokół beczki… musimy się zatrzymać, wypiąć i dopiero wystartować.
Trudne jest też picie, robimy to na umówiony sygnał, najpierw pije Piotrek, wtedy
mocniej muszę się spiąć bo jest trochę cięższy ode mnie i każdy ruch rzuca
tandemem (a przypominam, że lecimy ok 50km/h). Potem piję ja, też bardzo ostrożnie.
Trudno się razem rusza, trzeba też pamiętać, że musimy pedałować non stop, jak
na sztywnym kole, obie korby są ze sobą na sztywno połączone. Dlatego przy
dojeździe do belki przed T2 na sygnał zatrzymujemy pedały i się wypinamy. No
trochę jest ćwiczenia… W pływaniu i bieganiu nie ma filozofii 🙂

Jakubie,
to spora odpowiedzialność startować z Piotrem. Masz czasem jakieś obawy przed
zawodami i w trakcie?

Jakub: Nie czuję aż takiej odpowiedzialności bo Piotrek to dobry, doświadczony
zawodnik startujący też indywidualnie. Tam, gdzie możemy razem przycisnąć,
czyli na rowerze, jest bardzo mocny. Resztę rozwija z roku na rok, co cieszy,
bo nie jesteśmy coraz młodsi. Tylko to pływanie…. 😉

No to
przyznajcie się 😉 Kto lepiej pływa, kto lepiej pedałuje i biega? 😉 Piotrek
nie musi popędzać swojego partnera?

Kuba: Co do pływania, to tak jak wyżej napisane, delikatnie mówiąc, Piotrek
musi coś z tym zrobić 🙂 A ponieważ pływam w granicach 1:30 min/km, jest mi tu
nieco łatwiej. Rower uważam, że Piotrek zawsze był i jest mocniejszy ode mnie.
Czasy roweru w startach indywidualnych tego nie oddają, bo przez problemy ze
wzrokiem Piotrek musi być uważny i często zwalnia ze względów na
bezpieczeństwo, gdzie inni mogą cisnąć. Rok temu wyraźnie czułem na tandemie,
że to on daje najwięcej watów. Bieganie: Piotrek wybiegał z 5x tyle kilometrów
w życiu co ja, więc na pewno jest bardziej obiegany i doświadczony. Ja jestem
sprinterem, a on długodystansowcem, więc nie ma co porównywać. W tegorocznej
edycji Mistrzostw, na 3 kilometrze gdy Piotrek zwolnił powyżej 5min/km,
dosłownie strzeliłem mu kopa w tyłek (poczekałem aż mnie wyprzedzi i dosłownie
go kopnąłem w dupę). Chyba pomogło bo średnia wyszła 4:58 🙂

Na
jakim rowerze startujecie?

Piotrek:
Jest to rower typu tandem. Mocno wysłużona konstrukcja
wyprodukowana w Mielcu (pewnie miał być helikopter, a wyszedł im tandem 😉 ) ,
rama jest aluminiowa, na pokładzie mamy starą rozregulowaną shimano 105
(dobrze, że Kuba ma pojęcie o regulacji przerzutek…), a komponenty to każdy z
innej bajki. Bardzo bym chciał, abyśmy kiedyś mieli okazję przejechać się
tandemem wyścigowym z wysokiej półki (karbon, dura ace, wysokie karbonowe koła,
a z tyłu dysk… ).

Kuba: myślę, że na nieco lepszym sprzęcie mógłbym się pokusić o położenie na
lemondce na prostym odcinku. Na pewno by nam to dodało, robi różnicę przy
50km/h pozycja na kierownicy. Na tej aluminiowej, rozregulowanej galarecie –
trochę się boję.

A ile
by kosztował rower z prawdziwego zdarzenia?

Piotr: Ile kosztuje taki rower? Hmmm dobre pytanie.
Generalnie, ceny nie odbiegają od tych za rowery pojedyncze. Gdy myślimy o
tandemie z najwyższej półki to koszt kilkadziesiąt tysięcy PLN(30-40) staje się
całkiem realny. Jednak myślę że w kwocie ~10 koła można by na w miarę sztywnej
aluminiowej ramie coś złożyć.

Piotrze.
Zostało wspomniane o Twoich maratonach…

Moje maratony to kilkanaście
lat biegania. Tak jakoś się ułożyło, że większość z nich pobiegłem poza Polską.
Są wśród nich takie jak Berlin czy Paryż, ale też takie „lokalne” biegi jak
maraton w Luksemburgu, o tyle ciekawy, że pętla wiedzie przez dwa państwa,
wspomniany Luksemburg i Niemcy. W przyszłym roku chciałbym wreszcie pobiec w
którymś z maratonów w USA, jest duża szansa, że będzie to lipcowy San Francisco
Marathon. Z europejskich biegów “chodzi za mną” maraton w Lizbonie i
w Budapeszcie.

Jakub,
napisałeś startowałeś w pełnym rynsztunku wojskowym.

Bodajże w 2014 w Łukowie bieg
związany z obchodami związanymi z Armią Krajową, 10km i czas z 55 min. I kilka
startów w ramach Biegu Żołnierzy Wyklętych w Łodzi, też bez zamulania:) To jest
takie łączenie dwóch pasji, wiem tylko o jeszcze jednych gościach którzy tak
robią, niejacy Tri Brothers z Poznania, trzech braci Wieczorek- też
rekonstruktorzy i triathloniści

Jakie
macie kolejne wspólne cele?

Najbliższy wspólny cel to wyjście na piwo. 😉
Domyślam się, że pytasz o te sportowe. W najbliższym czasie może będziemy mieli
okazję popróbować jazdy na torze. Z racji tak różnych obowiązków zawodowych
trudno powiedzieć czy będzie nam dane postartować regularnie, choć ja bardzo
bym chciał. Oczywiście, jak zdrówko pozwoli to w przyszłym roku ponownie
zawalczymy na trasie w Bydgoszczy.


A
osobno?

Piotr: Już niedługo IM Gdynia, nie lubię tego określenia, ale trudno, „na
zaliczenie”. W połowie września mój ulubiony, jedyny w swoim rodzaju Triatlon w
Strykowie. Tam chcę zawalczyć o PB.

Jakub:

W tym sezonie z g*wna bata nie ukręcę, mam
jeszcze dwa starty na sprintach, Blachownia i Białystok. Dwa starty w czerwcu
zrobiłem dokładnie w 1:09, więc chciałbym polecieć któryś z nich w 1:05. Jeśli
tylko zrobię to pływanie poniżej 11 minut, trafi się dobra grupa do zmian (jak
rok temu w Białymstoku) i pobiegnę w 19 minut, to jest to realne. Przyszłość? Nie
wiem, muszę się skonsultować z kimś doświadczonym: cisnąć jeszcze sprinty w
szybkość, czy już się wydłużać? 🙂

Życzę
powodzenia w realizacji sportowych celów.