Jeśli znacie łódzki triathlon, to znacie Izę. A jak znacie
Izę, to wiecie, że jest cholernie pracowita, sympatyczna i porąbana na punkcie
triathlonu 😉 Pora, aby trochę więcej dowiedzieć się o zawodniczce, która ma
za sobą sporo sukcesów. Wierzymy, że najważniejsze i największe są przed nią.

Metryczka

Wiek – 22

Wykształcenie – niedługo wyższe jak zdołam się obronić mimo
tych całych trajlonów!

Miejsce zamieszkania (wiadomość dla wielbicieli) Drużbice

Trener – Jakub Adam

Ludwik Sikorski: Tenis
ziemny, siatkówka, czy triathlon? Który sport kochasz najbardziej? Tylko
szczerze! 😉

Izabela Sobańska: Tylko i wyłącznie szczerze.  Zdecydowanie
triathlon! Gdyby tak nie było to bawiłabym się w coś innego. Odkąd pamiętam
lubiłam sport w różnych wydaniach. Szukałam bardziej stałego miejsca dla siebie
i w końcu znalazłam. Tu czuję się zupełnie dobrze i na razie nie mam w planie
nic zmieniać.

Dlaczego poszłaś w
kierunku tri?

To był raczej przypadek. Nigdy nie lubiłam biegać (a moje
wyniki w tej dyscyplinie nadal pokazują, że nie jest to moja mocna strona…) ale
po namowach kolegi zdecydowałam się na start w rekreacyjnym biegu na dystansie
5km. Spodobało mi się i zaczęłam trochę biegać, bez planu, od tak po prostu
kiedy i ile miałam ochotę. Z kolei zawsze lubiłam jeździć rowerem i jeździłam
całkiem sporo, choć nigdy nie trenowałam kolarstwa ani się nie ścigałam. Takie
uroki mieszkania na wsi – do sklepu rowerem, do znajomych rowerem, do szkoły
rowerem… Pływanie…hmmm, nie topiłam się i to jest właściwe określenie na moje
umiejętności przed triathlonowym debiutem. No więc może…można to jakoś
połączyć…?

Była to klasa maturalna, Święta Bożego Narodzenia, słyszałam
coś tam kiedyś że jest taka dyscyplina, zaczęłam szukać no i znalazłam! JBL
Triathlon Sieraków. Termin idealny – koniec maja. Akurat będę po maturze i na
rozpoczęcie wakacji zrobię coś fajnego, tak sobie pomyślałam i traktowałam to
zupełnie jako przygodę. Zapisałam się na ¼ Ironmana i po chwili weszłam do
kuchni gdzie siedzieli rodzice i im o tym powiedziałam. Byli zdziwieni, że co,
że jak, że ile i co tam znów wymyśliłam. Zaczęłam się „przygotowywać”, teraz z
perspektywy czasu kiedy bardziej siedzę w tej dyscyplinie wiem, że było to co
najmniej śmieszne. Nie miałam o tym pojęcia. Przyznam szczerze, że nie jestem
też z tych co lubią poczytać, zapoznać się, przemyśleć. Jestem z tych, którym
wpada myśl do głowy a za sekundę już robią. Więc trenowałam sobie tak jak mi
się chciało. Dopiero po jakimś czasie wygrzebałam parę książek i trochę
zaczęłam sprawdzać jak to wszystko powinno wyglądać. Zanim jeszcze
wystartowałam to już mi się to wszystko podobało! Na około półtora miesiąca
przed debiutem w zawodach sprzedałam wszystko co miałam, od rolek, przez
monitor od komputera, snowboard po…samochód, który dostałam od rodziców. Tym
sposobem zebrałam fundusze, poprosiłam brata, żeby zawiózł mnie do Częstochowy
do sklepu Olimpius, pożyczonym autem dostawczym, bo jedziemy kupić rower.
Kieszenie wypchane gotówką i w drogę! Oczywiście rower miałam już wypatrzony
przez sieć więc przyjechałam po ten jeden jedyny konkretny, na którym jeżdżę do
dziś – Orbea Ordu M30 2015. W sklepie zostałam bardzo dobrze przyjęta i
potraktowana – po paru godzinach wizyty wyszłam z rowerem, pedałami, butami,
strojem startowym, pianką oraz wielkim uśmiechem i radością. Dodatkowo poznałam
właścicieli, z którymi utrzymuję kontakt do dziś i specjalistę nie tylko od
sprzętu i napraw rowerowych ale także od wielu rzeczy z tri świata – Janisza
Borczyka. Do Olimpiusa zaprosili mnie też na kolejny fitting jak już trochę
zapoznam się z rowerem i będę mogła bardziej poszaleć z pozycją. Dostałam
możliwość wyjątkowego spotkania z ówczesnym Mistrzem Polski na dystansie
połówki Kacprem Adamem, aby jeszcze przed pierwszym startem dopytać o wszelkie
nurtujące pytania a także pojechać wspólny trening rowerowy. No i jak tu nie
iść w kierunku tri jeśli tyle wokół tego się dzieje, tyle wspaniałych ludzi,
znajomości, treningowych endorfin…

Jak straciłaś
dziewictwo? Oczywiście pytam o triathlon… 😉

Wystartowałam na ¼ Ironmana w JBL Triathlon Sieraków 2015.
Popłynęłam żabką z czasem dużo gorszym niż obecnie pływam dystans drugie tyle
dłuższy. Pojechałam jak na swoje możliwości wtedy całkiem mocno i jakoś
dobiegłam do mety. Byłam przeszczęśliwa i baaardzo mi się spodobało! No i
wpadłam…to znaczy wciągnęłam się całkowicie!

I sporo razy
patrzyłaś na konkurencję z poziomu podium. Jakie są Twoje najważniejsze
sukcesy?

Myślę, że ubiegłoroczny występ w ChampionMan Duathlon
Czempiń na dystansie długim jest całkiem niezłym osiągnięciem, bo choć w tym
roku skończyłam te zawody w karetce to mój rekord trasy wśród kobiet z 2017
roku nie został pobity. Co więcej w tegorocznej edycji dużo brakowało do jego
pobicia. Sam występ w IRONMAN 70.3 World ChampionshipChattanooga był świetnym przeżyciem i przygodą ale niestety pod
względem wyniku sportowego nie mogę zaliczyć go do udanych. Choć wolę długie
dystanse to zeszłoroczne III miejsce w MP na sprincie wśród kobiet mnie
ucieszyło no i myślę, że podwójny tytuł Mistrzowski w AG Challenge Family The
Championship w 2017 i 2018 to całkiem fajna sprawa.  Choć może były to bardziej kameralne zawody
ale jednak wyjątkowe dla mnie ze względu na rodzinne strony to jestem
zadowolona z występu w Triathlon Energy Bełchatów na dystansie „połówki” i Ośno
Triathlon Weekend na dystansie „ćwiartki” w 2017 roku, oba wygrane wśród
kobiet.

Pamiętam jak jechałem
kiedyś z Aleksandrowa do Bełchatowa i w oddali widziałem postać idealnie
ułożoną na lemondce i powiedziałem do żony: „Sobańska zapierd..a!”. No i to
zap… jest wynikiem ilu godzin treningów w tygodniu?

Nie trenuję jakoś dużo jak wszyscy nie wiedzieć czemu są
przekonani. Średnio to jakieś 15h tygodniowo ale zdarzają się też tygodnie,
gdzie trenuję więcej 17, 20 czy 22h.

W wyniku tej pracy
zakwalifikowałaś się na IRONMAN 70.3 World
Championship
Chattanooga w USA. Wiemy skąd wzięła się
kwalifikacja, a jak udało ci się wszystko ogarnąć zarówno finansowo jak i
logistycznie?

W ubiegłym sezonie wspomogło mnie kilka firm, udało mi się
od nich otrzymać piankę, buty do biegania, strój startowy dzięki uprzejmości
innych mogłam z kolei kupić niektóre potrzebne rzeczy ze sporym rabatem.
Natomiast jeśli chodzi o wszystko związane z podróżą do USA i startem w zawodach
zapewniła moja mama, która jak nikt inny pod każdym względem wspiera moją
sportową pasję. Zebraliśmy się w grupę razem ze znajomymi, którzy również
wybierali się na zawody i logistykę na miejscu rozpracowaliśmy razem.

Same zawody chyba
jednak nie poszły po twojej myśli…

No niestety nie był to udany występ. Złożyło się na to wiele
czynników, o których więcej napisałam tutaj: http://trizathlon.pl/strona-glowna/mistrzostwa-swiata-ironman-70-3-i-na-koniec-sezonu-slow-kilka/.
Choć z drugiej strony…jest większa motywacja, żeby na IRONMAN
70.3 World Championship kiedyś wrócić i się poprawić!

Ale już w tym roku
zaczęłaś pięknie. Obroniłaś zeszłoroczny tytuł w Challenge na dystansie 70.3.
Opisz start ze swojej perspektywy.

Myślę, że zawody można uznać za udane. Start opisałam na
facebook’owym trIZAthlon (https://www.facebook.com/trIZAthlon/photos/a.1030066580453111.1073741828.1028419497284486/1568776303248800/?type=3&theater)
i serdecznie zapraszam do przeczytania mojej relacji. Nie będę się już nad tym
rozwodzić, bo jeszcze wyjdzie z tego jakaś zupełnie inna historia i wyjdzie na
jaw…że jestem ŚWIRNIĘTA! 😀

Jesteś
perfekcjonistką. Co byś lepiej rozegrała w tym właśnie starcie?

Oj dużo rzeczy! Choćby nie płynęłabym zygzakiem, szybciej
zdjęła piankę i biegła a nie odczyniała jakieś truchtanie…

Co według Ciebie jest
Twoją najmocniejszą stroną?

Jeśli chodzi o sam triathlon to myślę, że rowerowanie. Tak w
życiu codziennym to nie wiem, przychodzą mi do głowy same wady…

Oprócz pływania,
kolarstwa i biegania robisz pewnie inne rzeczy, które pomagają osiągać takie
rezultaty. Czy i jak często stosujesz treningi siłowe i stabilizacji?

Od samego początku treningów po roztrenowaniu właściwie do
rozpoczęcia sezonu wykonuję treningi siłowe 1-2 razy w tygodniu.

Czy stosujesz trening
mentalny?

Nie, ja tylko dobrze się bawię w całym tym triathlonie.

Dieta oczywiście
jest, prawda? Wiem, że współpracujesz z Jagodą Podkowską. Jak wygląda Twoje
odżywianie? Szczypiorek, czy mięcho? 😉

Yyyy…to jest temat do przemilczenia. Zgubiłam parę kilo zimą
pod okiem Jagody ale życie na diecie średnio mi leży. Mam zdrowe nawyki jeśli
chodzi o codzienne żywienie ale nie żyję według ścisłej rozpiski i jak już
przez parę dni chodzi mi po głowie pizza albo czekolada czy coś jeszcze innego
to nie odmawiam sobie. Do vege mi daleko więc mięcho jak najbardziej!  Miało być większe cieniowanie na sezon ale nie
wyszło, wraz ze spadającą wagą wcale nie czułam się lepiej ani w życiu
codziennym ani podczas treningów. Bez przesady, przecież grunt to być w życiu
szczęśliwym!

Teraz Susz jako
priorytet, prawda? Jakiego wyniku oczekujesz Iza?

Przed Suszem mam jeszcze jeden start – Ironman 70.3 Astana.
Na Mistrzostwach Polski na sprincie pojawię się praktycznie prosto z lotniska z
nogami czującymi jeszcze połówkę (między startami jest 5 dni)…ale chcę
powalczyć o medal!

Kiedy pełen dystans?
😉

Szybciej niż można sobie pomyśleć ale szczegółów nie
zdradzam…

Największe marzenie
sportowe Izy to…

Wygrać kategorię w IRONMAN 70.3 World Championship przed
czterdziestką.

Iza, TRImamy za
Ciebie kciuki, nie tylko jako redakcja, ale jako łódzka społeczność triathlonu!

Dziękuję, niezmiernie mi miło!

Ulubione jednostki
treningowe Izy:

Pływanie – wszelkie piramidki typu 400/300/200/100
zakończone kilkoma 50 na maksa i dużo pływania na samych rękach

Rower – jakieś 3h+ kręcenia na czasówce tak jak mi się
podoba (choć to nie do końca trening z zalecenia trenera…)

Bieganie – kilkuminutowe odcinki w 3. zakresie na krótkich
przerwach

Zakładka – połączenie ulubionego roweru z ulubionym biegiem