I po Igrzyskach. Przegląd sportowy tak, w bardzo krótkim artykule, skomentował zawody: „Polka słabo rozpoczęła konkurencję. Po przepłynięciu 1,5 kilometrowego odcinka była na 42. pozycji. W dalszej części w czołówce utrzymywały się Mari Rabie, Carolina Routier i Pamella Oliveira. Po przejeździe rowerem Polka przesunęła się zdecydowanie wyżej i zajmowała 28. pozycję. Na sam koniec, po 10-kilometrowym biegu ostatecznie awansowała na 22. miejsce.” Agnieszka na swoim profilu skomentowała to następująco: „Cel główny czyli poprawienie miejsca z Londynu zdobyty 🙂 przy takim szybkim rozwoju dyscypliny i poziomu jestem z niego zadowolona ;-)” A jak start ocenia trener?

Tak jak napisał dziennikarz, popłynęła słabo albo za słabo żeby znaleźć się w pierwszej grupie. Jednak nie to zdecydowało o późniejszym wyniku. W pierwszej grupie z wody wyszła Spirig, a w grupie Agnieszki nie było mocnych dziewczyn do współpracy na rowerze. Aga co mogła to zrobiła, we wszystkich trzech konkurencjach była bardzo mocna. Niestety pływanie tak się ułożyło, że pomimo najlepszego pływania w historii startów na dystansie olimpijskim nie miała już szansy na dogonienie pierwszej grupy w której szalone tempo nadawała Spirig. Agnieszka na rowerze pracowała bardzo mocno i udało się dogonić dziewczyny które początkowo jechały w drugiej grupie. Na biegu była czwarta ze swojej grupy. Jak to bywa w triathlonie przegrała tylko z tymi co się woziły, a nie goniły w części kolarskiej. A miejsce dla jednych dobre dla innych kiepskie. Zobaczymy kiedy ktoś zajmie wyższe.

Aga w tym samym poście dodała: „…ściganie na świecie to nie zawody w Polsce”. Czyli…

W Polsce zawody rozgrywa się w zasadzie na biegu, czasami jest mocne pływanie, a potem oczekiwanie na bieg. W zawodach rangi MŚ czy PŚ po mocnym pływaniu jest mocna jazda na rowerze. Dopiero jak się czołowe grupy zjadą, wtedy zaczyna się kalkulowanie, ale tak na prawdę zdarzą się to bardzo rzadko. Zawsze jednak pierwsza część jazdy rowerem jest bardzo szybka. Widać było tą różnicę choćby w Suszu czy w zeszłym roku w Przechlewie, gdzie Agnieszka odjechała od grupy zaraz po wybiegnięciu ze strefy zmian. W tym roku namieszał w czołówce też Miłosz Sowiński jadąc mocno rowerem, zawodnicy startujący w Polsce nie są przyzwyczajeni do takiego rozgrywania zawodów. Oczywiście potem po mocnym rowerze trzeba jeszcze szybko pobiec, a jest duża różnica biegnąc po przejażdżce rowerowej i po wyścigu kolarskim.

Może i głupie pytanie, ale patrząc jak bardzo wynik w triathlonie zależy od pracy w grupie, to gdyby ustawić Agnieszkę i Gwen obok siebie, w wyścigu dwuosobowym, to jaki rezultat byś przewidział.

Gwen by wygrała zdecydowanie, ona jest kompletna, pływa i biega lepiej od Agnieszki. Nawet jak na rowerze pojechałyby podobnie, to i tak Aga by przegrała. Ale robiąc takie porównanie Gwen ze Spirig walka była by bardzo ciekawa i tutaj Gwen mogłaby przegrać.

Szeroko, zwłaszcza wśród kibiców triathlonu, komentowano bierność Gwen na rowerze, podczas tytanicznej pracy Spirig. Jak to było postrzegane po starcie w Rio wśród zawodniczek i trenerów będących w Rio? Ktoś to komentował na miejscu?

Kibice, którzy rozumieją triathlon wiedzieli o co chodzi. Kibice przypadkowi mogli odnieść wrażenie, że Gwen nie chciała rywalizować, ale to bzdura. Wszyscy trenerzy i zawodnicy byli pod wrażeniem. Z jednej strony był genialny plan Suttona i moc Spirig, a z drugiej również doskonały plan taktyczny i opanowanie Gwen. Całą sytuacją chyba najbardziej zaskoczone były pozostałe dziewczyny jadące w pierwszej grupie. Tempo było tak mocne, że nie chciały dawać zmian, bo było za szybko nawet dla tak dobrych kolarek jak Flora Duffy.

Jak spędziliście ostatnie 4 tygodnie przygotowań do startu w Rio? Możesz podać mniej więcej objętości i intensywność treningów? Ile było jednostek w poszczególnych dyscyplinach?

Ostatnie 4 tygodnie to końcówka zgrupowania w Sierra Nevada, potem aklimatyzacja do wysokiej wilgotności nad morzem w Hiszpanii, start kontrolny w PE w Malmoe, pływanie w morzu – bardzo istotny element oraz tygodniowy pobyt w Rio, bezpośrednio przed starem (zmiana strefy czasowej i odpoczynek po podróży). W każdym z tych tygodni trening wyglądał zupełnie inaczej, były bardzo intensywne jednostki treningowe symulujące start oraz bardzo dużo odpoczynku i niestety godziny spędzone w podróży.

Bardzo ważna jest regeneracja, co do tego nie ma wątpliwości. Na jakie aspekty zwracasz uwagę w tym zakresie?

Podobnie jak trening, elementy wspomagania wypoczynku muszą być mocno zindywidualizowane. Jestem zwolennikiem spokojnego trenowania tak, żeby organizm w jak największym stopniu się sam regenerował. Jest to możliwe jak się dba o odpowiednią ilość snu, odpowiednie odżywianie, unika się wszystkiego co zakłóca regenerację. Oczywiście Agnieszka dodatkowo korzysta z masażu, rolek, kąpieli perełkowej czy zmienno-cieplnej. Najważniejsze zachować w tym wszystkim umiar, bo z zabiegami jest podobnie jak z treningiem, organizm się przyzwyczaja i po pewnym czasie bodźce stają się mniej skuteczne.

Jesteś autorem publikacji „Podstawy treningu sportowego w triathlonie” z 1999r. Trochę czasu minęło od tej pory. Gdybyś ponownie miał pisać książkę o tym samym tytule, to co byś nowego w niej dopisał, albo co już by w niej się nie znalazło.

Jesteś autorem publikacji „Podstawy treningu sportowego w triathlonie” z 1999r. Trochę czasu minęło od tej pory. Gdybyś ponownie miał pisać książkę o tym samym tytule, to co byś nowego w niej dopisał, albo co już by w niej się nie znalazło.

Rok później ukazało się „Wspomaganie procesu treningowego” również twojego autorstwa. Wyróżniłeś tam między innymi wspomaganie dietetyczne i farmakologiczne. Jakie stosujecie zasady (czym się kierujecie) w tych dziedzinach w pracy z Agnieszką? (chodzi głównie o zasady żywieniowe, suplementacje)

Stosujemy bardzo prostą zasadę: suplementacji jak najmniej, jeść jak najzdrowiej. W czasie kiedy przebywamy w Lesznie ze zdrowym jedzeniem Agnieszka raczej nie ma problemów, bo wiele produktów ma „od gospodarzy”. Podczas wyjazdów czy zgrupowań jest trochę trudniej, ale mamy sprawdzone ośrodki treningowe z dobrym żywieniem i tam trenujemy. Suplementacja ma miejsce głównie podczas zgrupowań wysokogórskich, w okresie mocnego treningu, pilnujemy żeby nie doszło do odwodnienia, czy wyczerpania zbyt dużej ilości glikogenu w mięśniach w dłuższym okresie czasu. Takie podstawy, ale bardzo ważne.

Było również „wspomaganie psychologiczne”. Na czym ono polega?

Nie każdy zawodnik ma odpowiednio mocną głowę i czasami się spala przed zawodami. Wtedy trzema mu pomóc poprzez odpowiednie postępowanie, czasem go pobudzić, czasem uspokoić. W przypadku Agnieszki nie ma tego problemu, ona staje na starcie i po komendzie startowej daje z siebie wszystko.

Gdzieś ten triathlon olimpijski w Polsce jest na drugim planie. Sporo zawodników zaczyna ścigać się na dystansach dłuższych. Agnieszka tez miała taki epizod… a może to przymiarka do zmiany dystansu?

Tak, tendencja do szybkiego przedłużania się jest bardzo widoczna i powoli nie ma kto się ścigać na olimpijkach. Tylko trzeba pamiętać o jednym, słaby zawodnik z dystansu olimpijskiego nigdy nie zrobi wartościowego wyniku na dłuższym dystansie, szczególnie na 1/2IM. Co do przyszłości Agnieszki to na dzień dzisiejszy jeszcze nie rozmawialiśmy na ten temat, przed Agnieszką teraz finałowa runda MŚ i to jest najbliższy cel. Zawody na dystansie 1/2IM mogą być dobrym uzupełnieniem przygotowań do dystansu olimpijskiego, ale i do Ironmana. Agnieszka nie raz wspominała, że jej celem jest IM na Hawajach. Bez względu w którym kierunku zdecyduje się iść, czeka ją ogrom pracy i to nie przez jeden sezon. Ewentualny start w Tokio będzie prawdopodobnie poprzedzony 2 letnimi kwalifikacjami. Start na dystansie Ironmana też będzie wymagał od niej kilku lat przygotowań. Wszytko trzeba dobrze zaplanować, bo z jednej strony Agnieszka ma duże możliwości, ale i pewne ograniczenia. Dlatego potrzebny jest rozsądek i spokój.

Będzie walka o olimpiadę za 4 lata?

Nie wiem, prawda jest taka: kolejne Igrzyska są aż, i już za 4 lata. To są 4 lata ciągłych podróży na zawody, okresy dłuższych i krótszych zgrupowań, życie na walizkach, które tylko z boku wygląda pięknie. Chcąc myśleć o starcie w Tokio trzeba być ciągle w wysokiej formie przez kolejne 4 lata. Koszty przygotowań i startów są wysokie, czy będą na to środki ? Czy władze naszego sportu, władze naszego triathlonu satysfakcjonuje 22 miejsce na IO ? Zobaczymy, czas pokaże, szykowanie się na siłę żeby tylko pojechać na Igrzyska Olimpijskie nie ma sensu, poprawić miejsce z Rio tak, ale to wymaga wielu wyrzeczeń, a gwarancji nie ma. Zapewne do końca roku podejmiemy decyzję co dalej będziemy robić.

A jakie plany na najbliższy okres?

We wrześniu finałowa runda MŚ w Cozumel.

Teraz wśród amatorów nadchodzi czas roztrenowania, odpoczynku. Jakie rady byś dał na ten okres?

Dobrze odpocząć, złapać głód ruchu – treningu. Unikać zbyt dużego przyrostu masy ciała w tym czasie, trening rozpocząć od spokojnego wprowadzenia i wzmocnienia wszystkich grup mięśni. W międzyczasie przeanalizować ostatni sezon usiąść i zastanowić się na kolejnym, wyznaczyć sobie nowe cele.

Dziękuję Pawle i życzymy Wam.