Był chłodny, pochmurny, sobotni poranek, 22-ego
października. Życie w niewielkiej, podstrykowskiej wiosce o nazwie Dobra
toczyło się swoim cichym, leniwym rytmem. Ktoś powolnym tempem przemierzał
składakiem drogę ze sklepu do domu, w oddali było słychać szczekanie psa, a
jeszcze dalej wiatr swobonie hulał po pobliskich polach. Nic nie zapowiadało
tego co miało się tu wydarzyć już o 10:30!

Najpierw zakotłowało się w Szkole Podstawowej, pod
którą zaczęły podjeżdżać samochody na numerach rejestracyjnych z całego regionu.
Nie było tłoku, wszystko zorganizowano bardzo sprawnie, a i pakiety startowe,
co nie jest regułą na takich małych, lokalnych imprezach, były całkiem
treściwe. Uczestnikom zapewniono szatnie, oraz toalety, a podczas gdy ci
przebierali się w stroje startowe, kilkaset metrów dalej na drodze przy stawie
wyłonił się wielki balon, a na chodniku obok ustawiono metalowy stelarz.

Nie musiało upłynąć wiele czasu, a już owy stelarz
zapełnił się rowerami wszelkiej maści, a pod balonem ustawiło się dwudziestu
dwóch śmiałków, gotowych, aby w tych mało sprzyjających warunkach
atmosferycznych zmierzyć się z własnymi słabościami na 20-kilometrowej, biegowo
– rowerowej trasie. Do rozpoczęcia 13-tej edycji Noniron Duathlon Dobra
pozostały już tylko sekundy.

Od samego startu na czoło wysunął się świeżo
upieczony zawodnik Klubu Sportowego CelIronMan Michał Kosior, a za nim
uformowała się mocna 3-osobowa grupka pościgowa. W jej skład wchodzili: trzeci
w zeszłym roku Wiktor Oleszczak, ósmy w niedawno rozegranym Triathlonie w
Strykowie Kamil Kurczewski oraz najbardziej doświadczony z nich – Bartłomiej
Dziuba.

6-kilometrowa runda, którą zawodnicy mieli do
pokonania 3 razy – raz biegiem oraz dwukrotnie rowerem, składała się w połowie
z asfaltu, a w drugiej z dróg polnych. W razie deszczu mogłyby pojawić się
problemy z jej przebyciem, szczególnie na kilkusetmetrowym technicznym
podjeździe i długim nierównym piaszczystym zjeździe, jednak akurat tego dnia
było sucho, co spowodowało, że zarówno zawodnicy na rowerach MTB i szerokich
oponach, jak i przełajowcy na nieco węższych, nie mieli większych kłopotów z
trasą.

Przez długi czas przewaga samotnego lidera była
niewielka, jednak na ostatnich dwóch kilometrach przed T1 urosła do minuty i 45
sekund.

Za plecami czołówki męskiej na bardzo wysokim
poziomie stała rywalizacja kobiet. Zwyciężczyni tegorocznego Triathlonu Stryków
oraz Triathlonu Miejskiego Adriana Kaźmierczak – Sowa po bardzo mocnym biegu
wyrobiła sobie 1:15 min przewagi nad Mistrzynią Polski w swojej kategorii
wiekowej na dystansie ½ IM – Izabelą Sobańską, dla której start w Dobrej był
początkiem 11-miesięcznych przygotowań do Mistrzostw Świata IronMan 70.3 w USA.

Etap rowerowy mógł jednak wywrócić wszystko do
góry nogami – trasa, mimo dobrych warunków atmosferycznych, mogła być
nieobliczalna. Jak wiele znaczyło tu doświadczenie widać doskonale po wynikach
– kolarz terenowy Szymon Pomorski błyskawicznie odrabiał straty do jadących
przed nim zawodników, co przed ostatnim biegiem pozwoliło mu awansować na
czwartą lokatę.

Lider obronił ponad minutę ze swojej przewagi,
natomiast za nim nastąpiły przetasowania. Wiktor Oleszczak urwał się swoim
towarzyszom biegowym samotnie pędząc do mety, jednak nawet wyśmienita jazda nie
uratowała go przed utratą pozycji na rzecz Waldemara Modranki, który osiągnął
tego dnia drugi czas roweru.

U kobiet sytuacja stała się jeszcze bardziej
emocjonująca – Iza Sobańska udowodniła, że rower jest jej najmocniejszą
dyscypliną i zniwelowała całą przewagę utytuowanej rywalki, przez co ostatni, 2-kilometrowy
bieg liderki rozpoczęły wspólnie.

U mężczyzn Michał Kosior zwyciężył z czasem
1:02:17. Ostatni bieg przyniósł rozstrzygnięcie odnośnie drugiej lokaty, na
którą wrócił Wiktor Oleszczak, wyprzedzając trzeciego na mecie Waldemara
Modrankę o 27 sekund. Debiutujący w zawodach duathlonowych Szymon Pomorski,
mimo, że do samego końca odrabiał straty do czołowej trójki, ostatecznie musiał
zadowolić się miejscem tuż za „pudłem”. U kobiet Adriana utrzymała
ostatecznie wspaniałą passę zwycięstw, odrywając się swojej rywalce na stromym,
asfaltowym podbiegu pod kościół, który czaił się na zawodników, na finałowej
rundzie i finiszując ze znakomitym czasem 1:11:16. Kobiece podium
uzupełniła Katarzyna Suska.

Oczekujących na dekorację zawodników szkolna
stołówka uraczyła legendarną już niemal grochówką, a następnie, całkiem
sprawnie odbyło się wręczenie nagród. Mimo niewielkiego wpisowego i bardzo
nie-komercyjnego charakteru imprezy, nagrody, jak co roku mogły się podobać –
najlepsi w prezencie oprócz pucharów otrzymali przydatne gadżety biegowe
sygnowane logiem Ironman’a!

To był naprawdę dobry dzień i już teraz nie możemy
doczekać się kolejnej edycji!