Wspomnienia z Bydgoszczy – brąz dla Piotra i Jakuba!

Od kilku lat lipiec kojarzy mi się z Bydgoszczą. Precyzyjniej rzecz ujmując, z triathlonem rozgrywanym w tym mieście. W tym roku po raz trzeci wraz z Jakubem Stefankiewiczem wystartowaliśmy w Enea Bydgoszcz Triathlon na dystansie 1/8 IM w ramach MP osób słabo widzących i niewidomych. W tym roku naszą rywalizację uświetnili swoją obecnością Łukasz Wietecki i Tomasz Domagała (przewodnik) – wielokrotni medaliści MŚ i ME w paratriathlonie oraz w duathlonie. Chłopaki walczą o kwalifikację olimpijską do Tokyo 2020, więc zachęcam Was do śledzenia i kibicowania naszemu najlepszemu duetowi.


Jak nie trudno się domyśleć, Łukasz z Marcinem zdominowali rywalizację, wygrywając Mistrzostwo Polski z czasem 57 minut z sekundami.

Dwa zdania o naszym starcie. Z wody wychodzimy po trochę ponad 7 minutach, jak na moje pokraczne pływanie jest nieźle. J W T1 delikatne zamotanie, bo coś co nam zawsze nieźle wychodziło – wsiadanie na rower – tym razem zawaliliśmy. Byłem przekonany, że to emocje i atmosfera rywalizacji spowodowały gorszą koordynację, jednak powód był zupełnie inny. W sobotę przed zawodami rozebraliśmy napęd do ostatniej śrubki, bo poczucie estetyki Kuby i moje, mocno było naruszone, gdy patrzyliśmy na naszego błękitnego rumaka (wałacha/chabetę?). Po wyczyszczeniu wszystkich elementów, spinając łańcuch, nie zwróciliśmy uwagi, aby ramiona obu korb były w jednej pozycji – nauczka na przyszłość. W tym roku trasa rowerowa w Bydgoszczy różniła się od tej z lat ubiegłych, 20km pętlę kończymy z czasem 32 minuty. Jestem pełen podziwu dla Kuby, bo dmuchało solidnie i utrzymanie tego monstrum na drodze wymagało silnych rąk, a układanie się na lemondce w takich warunkach dużych … cojones. J Poprawiliśmy technikę jazdy, gdyż wszystkie nawrotki pokonaliśmy bez wypinania się z pedałów (ludzie zgromadzeni w okolicy nawrotów milkli, tramwaje stawały, ci bardziej pobożni składali ręce do modlitwy ;) ). Okazało się, że „nie taki diabeł straszny”. T2 pokonujemy bez dodatkowych atrakcji, spędzając w strefie trochę ponad minutę. Rozpoczynamy bieg, etap którego najbardziej się obawiałem. To właśnie tutaj czułem największe braki. Mało treningu i dużo kalorii - to nie jest patent na zbudowanie formy biegowej. J Kiedyś w żartach powiedziałem Jakubowi, żeby zabrał mi zegarek na biegu. Mocna głowa na bieganiu nie jest moim atutem. Na szczęście Kuba o tym pamiętał i już na pierwszym km mój nadgarstek stał się lżejszy ( ogromne dzięki za to!!! ) Okazało się, że mogę pobiec po 4:45, choć przed zawodami „szczytem” było 5’/km. Zawody kończymy na trzecim miejscu z czasem 1:09:46. Strata do 2go miejsca to prawie 4 minuty, niby dużo, ale świadomość, że „uciekł mi” osiemnastoletni  młodzian, chłopak który w tym roku na MP Juniorów w lekkiej wywalczył swoje pierwsze złote medale, napawa dużym optymizmem. Kolejne lata pokażą, czy Kacper przebije się na poziomie seniorskim. Ja mogę obiecać, że broni nie składam. W przyszłym roku na „pełnowymiarowej” trasie atakujemy 65 minut!

Dla mnie Bydgoszcz to mekka triathlonu. Byliśmy tam 3ci raz, za każdym razem delektujemy się tymi zawodami. W okolicy spotykamy masę znajomych osób a same zawody są dla mnie niedoścignionym wzorcem organizacji tego typu imprez. Ten rok był dla mnie wyjątkowy, bo prócz startu z Piotrkiem, dzień wcześniej wystartowałem indywidualnie na dystansie ¼. Był to dla mnie pierwszy dłuższy start niż sprint od 2015 roku. Dał mi się mocno we znaki, szczególnie rower, bo na szosie ciężko urwać dobry czas w takim wietrze na 45km :) Ale na szczęście w tym sezonie za moje przygotowanie odpowiada Zbyszek Gucwa, zaś za dietę Mateusz Gawełczyk, więc i noga jest mocna i regeneracja szybka. W niedzielę rano praktycznie nie czułem już sobotniego startu, mimo mocnej zaginki, w związku z czym spokojnie patrzyłem na nasz start. Jedyne co mnie irytowało to Piotrek, który nigdy tak się nie denerwował przed startem jak wtedy :) Startowało 15 tandemów i to nie byle jakich. O ile Wietecki i Domagała są absolutnie poza zasięgiem, o tyle inne tandemy wydawały się bardzo groźne.

Sam start przebiegł pomyślnie, to chyba najlepsze określenie. Pływanie było zaskakująco dobre jak na Piotrka, uważam że najlepsze w jego karierze. Nawigacja była bezbłędna, super trzymał mi nogi, świetnie wyszedł i generalnie- dał radę. Na T1 lekko złapał zadyszkę, po wyjściu na rower mieliśmy problem z wpięciem w pedały, o czym mówił Piotrek- źle złożyliśmy rower. Z mojej perspektywy, etap rowerowy był bardzo ciężki. Nawroty, które sprawiały problemy wielu zawodnikom na szosach, zrobiliśmy 3 metrowym tandemem w dwie osoby, dosłownie na styk. Wiatr, szczególnie przy lotnisku był taki, że nie mogłem utrzymać kierownicy. W pozostałych miejscach udało mi się położyć na lemondce, chociaż podmuchy miotały nami po całej drodze. Żeby nie puszczać kierownicy, zrezygnowałem z picia.

Rower, na którym startowaliśmy, to rzęch nie do opisania. O ile napęd jakoś udało nam się ogarnąć, o tyle cała moc przekazywana na pedały szła w ugięcia ramy- na podjazdach pod górkę, gdzie i Piotrek i ja na pewno włożyliśmy ponad 300 W, było dosłownie czuć falowanie roweru! Dodam, że w dwójkę średnio włożyliśmy na pewno ponad 500W na cały odcinek, opór powietrza jest jeden, a i tak pojechaliśmy podobnie do mojej prędkości dzień wcześniej solo na szosie.

Już na samym początku wyprzedził nas junior Kacper, którego mieliśmy całą trasę w zasięgu wzroku. Tandemów za nami- nie widzieliśmy :)

Po zejściu z roweru przyszedł bieg- jak Piotrek pisał, zabrałem mu zegarek co by za dużo nie myślał :) Pobiegł świetnie! Szczególnie ostatni odcinek poszedł świetną, luźną techniką, co pokazuje że jest potencjał- trzeba tylko zrzucić bebzol.

Zajęliśmy sprawiedliwe, trzecie miejsce. Do Wieteckiego jak pisałem- nie możemy nawet startować. Drugi- Kacper, świetny młody zawodnik, super sportowiec, bardzo poukładany chłopak. Uważam, że gość ma szansę ścigać się z Wieteckim i idzie w dobrym kierunku.

Piotrek twierdzi, że mamy szansę zaatakować 1:05. Ja jestem pewien, że jak poprowadzi go jakiś dobry trener (może się znajdzie :D ) to zaatakujemy 1:00. Z pływania jest do urwania minuta, z T1 i T2 przy mocnym skupieniu- kolejna minuta, na rowerze dobre 4 minuty, na biegu- 2 minuty. Robi nam się 1:01 a z tego już blisko do godzinki.

Piotr Szymczak i Jakub Stefankiewicz

Komentarze