Triathlon Rawa 2019 - X Edycja

Za nami jubileuszowa edycja Triathlon Rawa. Już 10 lat zawodnicy z całej Polski, i nie tylko, mają okazję ścigania się nad zalewem Tatar.

Tegoroczne zawody były najliczniejsze ze wszystkich edycji. Dwa dystanse, dość nietypowe. 1/10 Ironmana, chyba jedyna w kraju. Olimpijka z konwencją z draftingiem też należy już do rzadkości. A szkoda, bo nie dosyć, że dyscyplina olimpijska, to jeszcze bardzo widowiskowa. Obu triathlonom towarzyszyła impreza dla dzieciaków, aquathlon. 

Na krótkim dystansie wygrał Łukasz Wojtyna. Drugie miejsca zajął Bartosz Olejnik z Opoczna o którym już pisaliśmy na naszym portalu. Najpopularniejszy zawodnik powiatu w plebiscycie Dziennika Łódzkiego z 2017 roku chyba wraca na dobre tory. Oby tak było! Na trzecim miejscu open znalazł się Tomek Kowalski z Trinergy, którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać.

Wśród kobiet wygrała Ewa Wonko z Łodzi. Było to dla niej kolejne już podium w tym sezonie. Drugie miejsce zajęła Patrycja Meksa, a trzecia na metę dobiegła Anna Plich z Bełchatowa. Całe podium dla województwa łódzkiego! 


Bardzo ciekawy wyścig kobiet odbył się na dystansie olimpijskim. Walka o podium trwała do ostatnich metrów. Pierwsza na mecie była Izabela Marciniak, którą na zawody podobno zapisał mąż ;-) I dobrze, co ma w domu siedzieć, prawda Pawle? ;-) Drugie miejsce zajęła Justyna Grabowska, która wpadła na metę pół minuty później. Poza tym, Justyna nie byłaby sobą, gdyby nie dodała jakiejś strategicznej pikanterii do startu. Postanowiła zaoszczędzić czasu (nie sił) na rowerze i zapięła tylko jednego buta. Brawo Tysia! Również pół minuty później na mecie zameldowała się warszawianka, Julia Chajzer. Do pięknej walki o podium włączyła się Pamela Bednarek ze Skierniewic. Kto był na zawodach, z pewnością był świadkiem świetnej rywalizacji.

Panowie również rozegrali niezły bój. Już na rowerze wyklarowała się mocna, trzyosobowa grupa. Gena i Maksym Anzin oraz Robert Filipiak trzymali się razem po części pływackiej. Bracia z Ukrainy nieraz próbowali „urwać” łodzianina, ale ten utrzymał tempo i na biegu miał drugi najlepszy czas, co dało mu 1 miejsce open. A kto zatem miał najlepszy czas na biegu? Opoczanin, Rafał Piekarski. Świetny bieg dał mu w efekcie drugą lokatę, a na trzecim miejscu był młodszy ze wspomnianych braci, Gena.

Czy można się do czegoś przyczepić jeśli chodzi o organizację?

Trochę chaosu na początku przy starcie 1/10, zmiana miejsca startu… 

Bojką był rower wodny? Nienajlepszy pomysł, bo biorąc udział w 1/10 miałem wrażenie, że biorę udział w castingu do Titanica. Niemal cały rower zajęty przez „podciągaczy w stanie spoczynku”.
•Brak oznaczenia ubytków w asfalcie, aczkolwiek stojący tam później ambulans już dawał do myślenia, że trzeba zwolnić.
•No i pomieszanie na trasie dwóch zawodów, gdzie jedne były z draftem, drugie bez…
•1/10IM nie była 1/10… no…
•A plusy?
•Wyścig aquathlon
•Olimpijka z draftem
•I dystans krótki, może nie 1/10, ale dla każdego
•Towarzysząca impreza” Wojna kolorów – wielki plus dla tych, którzy przyjechali kibicować z dziećmi
•Fajna nagroda za 1m open, czyli bilet lotniczy do Aten
•Wolontariusze 10/10!


A co o zawodach miały do powiedzenia zawodniczki z podium?

Patrycja Meksa:

„W kilku punktach:
•1/10 IM to mój ulubiony dystans, do porzygu i niby znowu pudło w generalce, ale ile się namęczyłam, żeby je mieć to tylko ja wiem, w sensie: łatwo nie było
•niby taka kameralna impreza, ale zawsze przyjadą ściganty i znane nazwiska z różnych stron, na oba dystanse
•szkoda, że w ostatnim momencie organizatorzy zmienili trasę pływacką i zrobili sprint z nawrotką na "bojce", sprint powinien być szybki: ciach-ciach, a nie jakieś nawrotki
•za mało wody, za dużo krzaków na pływaniu, ale to chyba wina tej nagłej decyzji o zmianie trasy pływackiej
•rower krótszy, ale bardzo szybki i nie było ciasno, za to biegania nieco więcej i to już było niefajne, bo nie lubię, ale jakoś zniosłam
•miasto bardzo przyjazne dla zawodników, organizacja i logistyka (poza tą zmianą trasy) na 5
•atmosfera, kibice, pogoda - jak zwykle - wszystko dopisało
i ja tam debiutowałam w tri w 2015 i jeszcze wrócę tam po raz 4 za rok!” 

Justyna Grabowska:

„Lubię jak coś dzieje się pierwszy raz hihi pierwszy start na dystansie olimpijskim. Nie znaczy to, że nie stawiam sobie celów i przyzwoitego minimum do wykonania, ale jakoś paradoksalnie pierwszy raz wiąże się z brakiem presji, którą oczywiście sama sobie narzucam. 

Dodatkowo konwencja z draflingiem jest atutem niezaprzeczalnym dla mnie, bo w tym triathlonowym sprzętowym szaleństwie jest nieco tradycyjnego kolarstwa. 

Trochę kulała organizacja, ale co tam ;) Najważniejsze to złapać trochę dystansu i się tak nie napinać. A podium zawsze jest fajne bez względu na rangę zawodów. I obecność trenera (nie pisze tego, bo wiem, że to przeczyta) ;)

Taka była Rawa<3  Ludzie!”

Ewa Wonko:

1/10 to kompletnie nie moja bajka, ale chciałam urozmaicić dłuższe starty krótszym i mocniejszym akcentem. Na zawody pojechałam nie do końca wypoczęta, tuż po 24 h w pracy (ale mam to już przećwiczone nie raz;)). W Rawie startowałam po raz 4, jak zwykle przywitała mnie bardzo słoneczna aura. Zapisy poszły sprawnie, przed startem jeszcze pogaduszki z licznym gronem znajomych. Rozgrzewka w okolicy startu...nagle podjeżdża sędzia na rowerze i komunikuje o zmianie miejsca startu na 15 min przed rozpoczęciem zawodów!!!....z innymi zawodnikami zmierzamy na drugi koniec zalewu w okolicę wspólnego z olimpijką startu. Jeszcze krótka rozgrzewka w wodzie i udaje się w okolicę pomostu skąd mamy wystartować. Start się opóźnia, wisimy na pomoście dobre 10 min, ręce już drętwieją, zero informacji od organizatora. I nagle.....wystrzał. Wszyscy jesteśmy trochę zdezorientowani, lekkie zamieszanie, zaczynamy płynąć. W wodzie bardzo bujna roślinność co chwila owija się na szyi i głowie... widoczność w wodzie prawie zerowa. Wtedy jestem sobie wdzięczna, że wybrałam krótszy dystans....na szczęście to tylko niecałe 400m. Tempo pływania nie zachwyca, raczej treningowe, ale tego się spodziewałam. Widziałam, że przede mną wyszło z wody kilka dziewczyn, więc byłam przekonana, że na rowerze będę musiała gonić. Jak się później okazało do perfekcji opanowałam T1, bo wyprzedziłam wszystkie zawodniczki jeszcze w strefie zmian (o czym dowiedziałam się z wyników :)). Trasa rowerowa dobrze mi znana, lekko pofałdowana, podjazdy nie sprawiające żadnych problemów. Odcinek żwirowy po raz kolejny niezabezpieczony, zwalniam do minimum, żeby nie uszkodzić roweru albo nie pogubić żeli ani bidonów jak zawodnik jadący tuż przede mną. Gdybym nie znała trasy to pewnie na rozwidleniu zastanawiałabym się gdzie pojechać...oznaczenie trasy słabe. Przyzwyczajona do dłuższych dystansów (głównie 1/2 IM) nie zdążyłam się jeszcze dobrze rozpędzić i złapać rytmu a już zobaczyłam tabliczkę Rawa Maz. Z 18km wyszło nieco ponad 15km 

Do strefy T2 wbiegam jako druga z kobiet; na ok. 3 km przed końcem etapu wyprzedziła mnie Patrycja, ale na ostatniej prostej była w zasięgu wzroku. Na biegu słońce mocno grzeje, bufety z wodą i kutyna wodna ratują życie. Na pierwszym kilometrze wyprzedzam Patrycję i próbuję utrzymać przewagę. Tempo rozplanowałam na 4,2km. Jak się później okazało pętla była dla nas taka sama jak dla olimpijki i nawrotka na 2,5km. Po drodze dopingujemy się wzajemnie ze znajomymi co bardzo pomaga. Za półmetkiem staram się przyspieszyć, żeby nie musieć się ścigać na ostatnich metrach jak tydzień wcześniej w Bełchatowie. Plan wykonany, udaje mi się zwiększyć przewagę i pewnie dobiegam do mety....na pierwszym miejscu open!.

Później wspólnie z innymi kibicuję zawodnikom z olimpijki i na koniec dekoracje i zasłużone trofea. Atmosfera, wolontariusze, start blisko Łodzi na plus, ale zabezpieczenie trasy i strefy zmian, z której każdy mógł wyjść z dowolnym rowerem duży minus niestety.”

Ewa Świniarska:

„Spotkanie z podium… u mnie wiązało się z niezwykłym doznaniem. A zaczęło się tak… najpierw był cel. Potem pojawiła się pasja. Cel zniknął, a pasja pozostała… i pojawiło się podium ;-).

Radość związana z wygraną była triumfem osobistym, a jednocześnie zwieńczeniem osiągniętego celu. Swego rodzaju upragnioną nagroda za trud i poświęcenie. To, co było najcenniejsze to fakt, że pojawiła się pasja, a wraz z nią kolejny cel. Magia zwycięstwa jest dla każdego inna. Myślę, że nie do końca do opisania. Radość, triumf, przyjaźń, miłość przeplatały się aż pojawiły się łzy szczęścia.”

Dziękujemy organizatorom, gratulujemy wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji nie tylko tegorocznego triathlonu w Rawie, ale wszystkich dotychczasowych edycji. Brawa dla zawodników, wolontariuszy, kibiców. Do zobaczenia na 11 edycji!

Źródła zdjęć – RawaAlternativeShot 

(mega robota!)

Wyniki 1/10

https://zapisy.inessport.pl/index.php?idm=15&event=537

Wyniki Olimpijki 

https://zapisy.inessport.pl/index.php?idm=15&event=536  

Fotek, dość sporo ;-) znajdziecie w linkach:

https://www.facebook.com/RAWaAlternaTiveShoT/photos/a.388741021778707/388741055112037/?type=3&__tn__=HH-R&eid=ARBch2No6INS_bJdHBABZLONS8gFlrF2Bbwsst_MSZgytj6-eC9iPUW9e4yczhTemPnP5x4kD16gKB68

https://photos.google.com/share/AF1QipO-Sc4f8qxUU5HcXgKaLu_UtcD3tuMiy57dm-8S6g1l4T8aCNn1ZsbByi0JT6T7qA?key=TzJRTmxrUHQtSkVmVkYzaVEzTE1uREVNRndrX1R3

Komentarze