Maciej Mazerant x 3 - jedyna taka sztafeta na świecie

Cześć to z tej strony Maciej Mazerant... Z tej strony też Maciej Mazerant... tak rozpoczęła się moja rozmowa z trzecim Maćkiem Mazerantem, którego chciałem zaprosić do udziału w nietypowym projekcie sportowym. Byłem już po słowie z Maćkiem Mazerantem, który miał na swoim koncie osiągnięcia w bieganiu – mijaliśmy się wcześniej, podczas jakichś wydarzeń sportowych.

Powiecie, co w tym dziwnego... Maćków Mazerantów może być wielu na świecie. Fakt, ale trzech w jednym mieście, mniej więcej w tym samym wieku... Ta energia musiała kiedyś się spotkać, tworząc coś nietuzinkowego, coś innego niż impreza zapoznawcza przy browarze z pogaduchami o dzieciach! Maćki Mazeranty idą po bandzie, dlatego wydarzenie musiało być spektakularne, ryzykowne, zapamiętane. Padło na Triathlon. 

Dobra to kilka słów o Maćkach Mazerantach według kolejności startu w Triathlon Stryków 2019.

Maciej Mazerant – pływak, czyli ja. Zawodowo zajmuję się content marketingiem, tworzę treści do promocji firm, instytucji, organizacji, wydarzeń. Swoją przygodę z pływaniem rozpocząłem, gdy mój syn Antek poszedł do podstawówki, klasy sportowej z pływaniem. Stwierdziłem, nie będę ojcem siedzącym na kanapie gdy syn musi wyjść na trening – nie wypada. Początki były jednak trudne. Pływanie od ściany do ściany — męka. Później pojawił się pomysł morsowania, czyli wchodzenia do zimnej wody. Z połączenia pływania i morsowania – powstało pływanie zimowe. Obecnie pływam zimowo oraz open water.

Maciej Mazerant – kolarz. Architekt, który prowadzi pracownię „Kreska”. Maciek zaprojektował bardzo fajny dom tzw. przysłupowy, który zwrócił moją uwagę już dawno temu – zawsze taki chciałem mieć. Trafiałem na ten projekt, ilekroć wystukiwałem Maciej Mazerant w google. Podczas naszej pierwszej rozmowy Maciek lekko się zdziwił. Myślał, chyba że to żart, ale nie rzucił słuchawką. I tak właśnie dostał przydział w postaci 40 kilometrów na rowerze. Nie protestował. Wcześniej miał przygodę z biegówkami. Ściganie się nie jest mu więc obce.

Maciej Mazerant – biegacz. Marketingowiec z krwi i kości. Działa w prężnie rozwijającej się marce AQUA SPEED, zajmującej się produkcją sprzętu sportowego – głównie pływackiego. Maciek zorganizował nasz start w triathlonie. A poznaliśmy się właśnie przy okazji sportowych wydarzeń. Ktoś, kiedyś do mnie napisał, że świetnie biegam... do tego pływam całkiem nieźle idealnie pod triathlon. Z bieganiem miał na myśli właśnie Maćka Mazeranta – biegacza, który wyciska na 5, 10 km imponujące czasy.

Startujemy w sztafecie na dystansie 1/4. Będziemy bić się o pudło, ale jeżeli nie wygramy, to nie będzie tragedii... no dobra nie wygramy – to już jest pewne, wiemy, kto startuje! Jesteśmy jednak pierwszą w Polsce a może i na świecie sztafetą triathlonową, która składa się z kolesi o tym samym imieniu i nazwisku, z tego samego miasta. Tego nikt już nam nie odbierze – pudło jest nasze!

 Jak to się stało, że jest z nami Fundacja Ronalda McDonalda? A może jak to się stało, my jesteśmy z Fundacją? Namówiłem chłopaków, że warto zrobić coś „dobrego” przy okazji naszego startu. Z Fundacją jestem związany zawodowo od wielu lat i wiem jak wielką robotę, robi na rzecz chorych dzieciaków oraz ich rodziców. Dom Ronalda McDonalda, gdzie rodzice mogą mieszkać podczas choroby dziecka i jego pobytu w szpitalu – pierwszy zbudowany w Krakowie, drugi budowany w Warszawie. Pokoje Rodzinne Fundacji w szpitalach czy program bezpłatnych badań profilaktycznych „Nie nowotworom u dzieci”.

Zrobimy trochę szumu, może w przyszłym roku wzorem cyklu Garmina oraz IronMan Gdynia również Triathlon Stryków będzie gościł ambulans a dzieciaki, które odwiedzą imprezę, będą mogły skorzystać z bezpłatnych badań!

Komentarze